Anglia rozbiła Chorwację 7:0! Siedem ciosów w Lidze Narodów
Redaktor
Opublikowano:
Siedem bramek, pełna kontrola wyniku i wieczór, w którym Anglia nie pozwoliła Chorwacji złapać oddechu. W spotkaniu Chorwacja - Anglia padł wynik 0:7, a losy rywalizacji zostały rozstrzygnięte jeszcze przed przerwą.
Anglia od początku narzuciła tempo
Goście od pierwszych minut szukali drogi do bramki. Anthony Gordon dwukrotnie sprawdził Dominika Livakovicia, a między tymi próbami Anglia wywalczyła rzut rożny. Chorwacki bramkarz obronił także uderzenie Gordona po dośrodkowaniu Jude'a Bellinghama w 25. minucie, lecz napór przyjezdnych nie słabł.
W 8. minucie Harry Kane otworzył wynik strzałem prawą nogą po prostopadłym podaniu Bellinghama. Trzynaście minut później sam Bellingham podwyższył na 2:0, wykorzystując dogranie Gordona. Chorwacja próbowała odpowiedzieć, ale jej najlepsze momenty przed przerwą nie przyniosły nawet kontaktowego trafienia.
Gospodarze mieli swoje krótkie zrywy. Mateo Kovacic uderzał z pola karnego, Petar Musa dwukrotnie próbował głową po dośrodkowaniach, a po przerwie Nikola Vlasic i Igor Matanovic szukali miejsca na strzał. Żadna z tych prób nie zmieniła jednak przebiegu spotkania. Angielska bramka pozostawała zamknięta, a różnica między zespołami rosła z każdą minutą.
Cztery gole przed przerwą
Trzecia bramka padła w 39. minucie. Gordon głową wykończył dośrodkowanie Jarella Quansaha, a chwilę później Chorwacja znów musiała wyciągać piłkę z siatki. W 45. minucie Saka z bliska wykorzystał podanie Bellinghama i ustalił wynik pierwszej połowy na 0:4.
To był moment, w którym mecz wymknął się gospodarzom całkowicie. Chorwacja schodziła do szatni z czterema straconymi golami, choć jeszcze przed przerwą miała okazje, by odpowiedzieć. Anglia natomiast niemal każdą kolejną falę ataku zamieniała w realne zagrożenie. Wystarczyło kilka dokładnych podań, by pod bramką Livakovicia znów zrobiło się gorąco.
Po przerwie kolejne ciosy Anglików
Chorwacja rozpoczęła drugą połowę od trzech zmian, wprowadzając Mario Pasalicia, Nikolę Vlasicia i Igora Matanovicia. Zmiany nie odwróciły jednak obrazu spotkania. W 53. minucie Kane zdobył drugą bramkę, trafiając z bliskiej odległości po dośrodkowaniu Elliota Andersona.
W 68. minucie Saka również skompletował dublet. Napastnik otrzymał podanie od Kane'a i uderzeniem z pola karnego posłał piłkę w górny róg bramki. Chwilę wcześniej Mateo Kovacic obejrzał żółtą kartkę, a późniejsze roszady po obu stronach nie zmieniły kierunku spotkania. Anglia miała już sześć trafień, lecz nadal grała z energią zespołu, który chce postawić kropkę nad i.
Anglia nie zatrzymała się przy wyniku 0:6. W 87. minucie Morgan Rogers ustalił rezultat, kończąc akcję po podaniu prostopadłym Bellinghama. Chorwacja w końcówce szukała honorowego trafienia, ale strzał Ivana Perisicia z 91. minuty obronił Jordan Pickford, a próba Nikoli Vlasicia minęła bramkę. W doliczonym czasie gospodarze nie zdołali już zbudować kolejnej groźnej akcji.
Chorwacja bez odpowiedzi, Anglia z imponującym wieczorem
Wynik 0:7 oddaje skalę przewagi Anglii w tym spotkaniu, ale równie wymowna była kolejność zdarzeń. Kane trafił na początku obu połów, Bellingham miał udział przy kilku najważniejszych akcjach, a Gordon i Saka dołożyli gole w kluczowych momentach pierwszej części meczu. Gdy Chorwacja próbowała jeszcze wrócić do gry, goście odpowiadali następnym uderzeniem.
Na Stadionie Rujevica gospodarze nie znaleźli sposobu ani na zatrzymanie angielskich ataków, ani na wykorzystanie własnych okazji. Anglia wyjeżdża z Rijeki z siedmioma bramkami i zwycięstwem, które na długo zostanie jednym z najbardziej wyrazistych obrazów tej kolejki Ligi Narodów. Chorwacja będzie musiała szybko otrząsnąć się po tym wieczorze, bo tak dotkliwa porażka zostawia ślad także w pamięci kibiców.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się