Montenegro wygrało z Armenią 3:2. Gol w końcówce rozstrzygnął thriller
Pixabay.com
Redaktor
Opublikowano:
Armenia dwukrotnie odrabiała straty, ale ostatnie słowo należało do Montenegro. W 89. minucie Aleksa Latković trafił do siatki po raz trzeci dla gości i zamknął pełen zwrotów akcji mecz wynikiem 3:2.
Spotkanie Armenia - Montenegro w Lidze Narodów od początku miało wysoką temperaturę. W pierwszych minutach Montenegro było groźne przy stałych fragmentach. Nikola Krstović najpierw nieznacznie chybił po podaniu Milutina Osmajicia, a później jego strzał z prawej strony pola karnego minął bramkę. Armenia odpowiedziała próbą Artura Serobyana, którą Balsa Popović odbił do boku.
Gospodarze próbowali przejąć inicjatywę, lecz to Czarnogórcy pierwsi znaleźli drogę do bramki. W 20. minucie po akcji gości Erik Piloyan skierował piłkę do własnej bramki. Armenia nie straciła jednak kontroli nad emocjami i szybko zaczęła szukać wyrównania.
Wymiana ciosów jeszcze przed przerwą
Armenia odpowiedziała w 34. minucie. Po szybkim ataku Artur Serobyan wykorzystał podanie Ognjena Čančarevicia i lewą nogą uderzył w prawy dolny róg. Remis nie utrzymał się długo. Cztery minuty później Nikola Krstović dostał piłkę od Andreja Đuricia i mocnym strzałem z dystansu ponownie dał Montenegro prowadzenie.
Przerwa nie uspokoiła spotkania. Już po wznowieniu Ognjen Čančarević musiał interweniować przy uderzeniu Krstovicia, a Armenia coraz częściej kierowała akcje w stronę pola karnego rywala. Po żółtej kartce dla Artura Serobyana trener gospodarzy szybko sięgnął po zmiany. Na boisku pojawili się między innymi Artur Gharibyan i Karlen Hovhannisyan.
Po przerwie gospodarze ruszyli po wyrównanie. Eduard Spertsyan był jednym z najważniejszych punktów armeńskiej ofensywy, a jego aktywność przyniosła efekt w 65. minucie. Pomocnik uderzył prawą nogą z dystansu, a przy trafieniu asystował Georgi Harutyunyan. Wynik 2:2 zapowiadał nerwową końcówkę, szczególnie że Armenia miała jeszcze swoje okazje. Narek Hovhannisyan trafił w słupek, a Balsa Popović obronił strzał Artema Bandikyana.
Walka o środek boiska kosztowała obie drużyny także kilka ostrzejszych wejść. Żółte kartki obejrzeli Milutin Osmajić i Edgar Sevikyan, a przyjezdni musieli uważać, by nie stracić kontroli nad meczem po kolejnym naporze gospodarzy.
Latković przesądził o wyniku
Montenegro nie zamierzało jednak zadowolić się remisem. Selekcjoner gości wprowadził na boisko Aleksę Latkovicia, Risto Radunovicia i Vasilije Adžicia, a świeżość zmienników pomogła przetrwać napór Armenii. W 75. minucie Stefan Savić przestrzelił głową z bliska, a chwilę później niecelnie uderzał także Stevan Jovetić.
Decydująca akcja przyszła w 89. minucie. Aleksa Latković, który pojawił się na boisku w drugiej połowie, znalazł miejsce w polu karnym i prawą nogą posłał piłkę w lewy dolny róg. Trafienie zostało jeszcze sprawdzone przez VAR, ale ostatecznie zostało uznane. Armenia miała jeszcze kilka minut na odpowiedź, lecz nie zdołała ponownie wyrównać.
Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce, osiągając 54 procent posiadania, ale Montenegro oddało więcej strzałów, 12 przy 10 rywali. Obie drużyny czterokrotnie celowały w bramkę. Statystyki dobrze oddają charakter meczu: Armenia miała dłużej piłkę, a goście byli konkretniejsi w momentach, w których ważył się wynik.
Montenegro wywozi trzy punkty
Największą wartość dla zwycięzców ma sposób, w jaki wrócili do gry po wyrównaniu Spertsyana. Krstović dał drużynie ważne prowadzenie, a Latković wykorzystał jedną z ostatnich szans i został bohaterem końcówki. Armenia pokazała charakter, lecz po raz trzeci musiała gonić wynik i tym razem zabrakło jej czasu. Montenegro wywozi z Erywania zwycięstwo 3:2 oraz trzy punkty po meczu, który do ostatniej akcji trzymał kibiców w napięciu.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się