Turcja - Włochy 1:4. Włosi rozstrzygnęli mecz przed przerwą
Pixabay.com
Redaktor
Opublikowano:
W Bursie spotkanie rozstrzygnęło się właściwie, zanim kibice zdążyli na dobre usiąść na trybunach. Włochy wygrały z Turcją 4:1, a ich przewaga po pierwszej połowie była tak wyraźna, że gospodarzom pozostała już tylko pogoń za wynikiem.
Mecz Turcja - Włochy od początku miał tempo godne wieczoru z dużą stawką. Dobrze rozpoczęły Włochy, które szybko wykorzystały stały fragment gry, a później bezlitośnie punktowały błędy rywali. Turcja próbowała odpowiedzieć energią i pojedynczymi zrywami, lecz przed przerwą jej sytuacja zrobiła się bardzo trudna.
Włosi zadali trzy ciosy przed przerwą
Pierwsza bramka padła w 9. minucie. Po rzucie rożnym Alessandro Bastoni dopadł do piłki w polu karnym i lewą nogą posłał ją w górny prawy róg. Altay Bayindir wcześniej obronił uderzenie Francesco Pio Esposito, ale przy tym strzale był bez szans.
W 22. minucie Włosi podwoili prowadzenie. Davide Frattesi znalazł się po lewej stronie pola bramkowego i uderzeniem w dolny róg wykorzystał kolejną dobrą akcję gości. Turcja miała momenty, w których Arda Güler próbował zagrozić Gianluigiemu Donnarummie, jednak włoski bramkarz poradził sobie także z mocnym strzałem z ponad 35 metrów.
Najboleśniejszy dla gospodarzy był finisz pierwszej połowy. W 27. minucie Michael Kayode trafił prawą nogą do dolnego prawego rogu po podaniu Francesco Pio Esposito. Włosi prowadzili 3:0, a ich skuteczność ustawiła dalszą część spotkania. Trzy gole zdobyte w niespełna pół godziny odebrały miejscowym komfort i zmusiły ich do ryzyka.
Turcja odpowiedziała, ale nie odwróciła losów meczu
Po zmianie stron gospodarze wrócili na boisko z wyraźnie większą determinacją. Już w 47. minucie Barış Alper Yılmaz zdobył kontaktową bramkę. Otrzymał podanie od Oğuza Aydına i prawą nogą uderzył z centrum pola karnego, dając kibicom nadzieję na niezwykły powrót.
Ta nadzieja trwała jednak krótko. W 50. minucie Francesco Pio Esposito wykorzystał dośrodkowanie i głową skierował piłkę do środka bramki. Włosi natychmiast odpowiedzieli na trafienie rywali, a wynik 4:1 ponownie odebrał Turcji wiarę w odrobienie strat.
Bayindir nie pozwolił, by przewaga gości urosła jeszcze bardziej. W 72. minucie zatrzymał najpierw Michaela Kayode, a chwilę później Nicolò Cambiaghiego. Wcześniej Sandro Tonali trafił jeszcze w słupek. Po stronie tureckiej aktywny był Güler, lecz jego kolejne próby z dystansu zostały zablokowane albo minęły bramkę.
Włoska kontrola do ostatniego gwizdka
W końcówce Turcja szukała kolejnego gola, ale jej akcjom brakowało dokładności. Oguz Aydin uderzył obok bramki, Eren Elmalı posłał piłkę wysoko nad poprzeczką, a w 92. minucie Güler zmusił Donnarummę do interwencji przy strzale z dystansu. Włosi odpowiadali spokojem i nie pozwolili, by mecz wymknął im się spod kontroli.
Ważne były także zmiany. Gospodarze wprowadzili między innymi Ismaila Yükseka, Kerema Aktürkoğlu i Abdülkerima Bardakciego, lecz świeżość nie wystarczyła do ponownego otwarcia spotkania. Po stronie Włoch na boisku pojawili się Nicolò Cambiaghi, Issa Doumbia, Gianluca Scamacca i Alessandro Romano.
W ramach Ligi Narodów Włochy wywiozły z Bursy zwycięstwo 4:1, bo świetnie wykorzystały pierwszą część meczu i odpowiedziały natychmiast po jedynym trafieniu gospodarzy. Turcja pokazała charakter po przerwie, lecz cztery stracone gole oraz trzybramkowa strata z pierwszej połowy przesądziły o wyniku. To dla Włoch mocny sygnał na dalszą rywalizację, a dla gospodarzy bolesna lekcja, że w spotkaniach tej rangi każdy słabszy kwadrans może kosztować bardzo dużo.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się