Arsenal pokonał Everton 2:0. Gabriel przypieczętował zwycięstwo Kanonierów
Pixabay.com
Redaktor
Opublikowano:
Arsenal nie pozwolił Evertonowi rozwinąć skrzydeł, a po przerwie zamknął mecz drugim ciosem. Zwycięstwo 2:0 na Emirates Stadium ma wyraźnego bohatera: Gabriel Magalhães najpierw utrzymał gospodarzy przy życiu we własnym polu karnym, a później sam skierował piłkę do siatki.
Wynik jest tym cenniejszy, że Arsenal Londyn - Everton długo musiał pilnować jednobramkowej przewagi. W ósmej kolejce Premier League gospodarze pokazali dojrzałość potrzebną w spotkaniu, w którym rywal nie zamierzał oddać punktów bez walki.
Arsenal szybko znalazł sposób na przewagę
Początek należał do Arsenalu. Declan Rice próbował uderzenia z dystansu, a po kolejnych rzutach rożnych Everton miał coraz więcej pracy pod własną bramką. W 7. minucie Martin Ødegaard dośrodkował z narożnika, Jordan Pickford odbił główkę Gabriela Magalhãesa, lecz przy dobitce Ezri Konsa był już bezradny. Obrońca Arsenalu trafił z bliska, a gospodarze objęli prowadzenie.
Everton odpowiedział bez długiego oczekiwania. David Raya obronił strzał Jamesa Garnera z dystansu, a później zatrzymał również próbę Thierno Barry’ego. Najbliżej wyrównania goście byli w 44. minucie, gdy Barry przejął niedokładne zagranie w kierunku bramkarza, ale Raya świetnie zareagował i nie dopuścił do straty gola. Do przerwy Arsenal prowadził, choć jego przewaga nie dawała jeszcze komfortu.
Gabriel Magalhães rozstrzygnął spotkanie
Po zmianie stron Everton szukał swojej szansy. Merlin Röhl posłał niebezpieczne dośrodkowanie, które omal nie zaskoczyło Raye, a Arsenal przez kilka minut musiał bronić wyniku zamiast kontrolować wydarzenia. Gospodarze przetrwali ten fragment i w 68. minucie zadali decydujący cios.
Ben White dośrodkował na dalszy słupek, a Gabriel Magalhães z bliska skierował piłkę głową do bramki. Gol został jeszcze sprawdzony przez VAR, lecz decyzja była jednoznaczna. Dla Brazylijczyka było to szczególne trafienie, bo padło w jego 200. występie w Premier League. Arsenal prowadził 2:0 i od tego momentu mógł już zarządzać spotkaniem.
Arsenal w drodze po kolejne trzy punkty! Gabriel trafia na 2:0 ⚽
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 24, 2026
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/bUmWWbjMsu
Everton walczył do końca, lecz bez nagrody
Zmiany nie odwróciły losów meczu. Arsenal wprowadził między innymi Bruno Guimarãesa, Riccardo Calafioriego i Kaia Havertza, a Everton próbował zwiększyć tempo po wejściach Tylera Diblinga i Charly’ego Alcaraza. Kiernan Dewsbury-Hall spudłował głową, Hayden Hackney zmusił Rayę do interwencji, a w doliczonym czasie Alcaraz nie trafił z centrum pola karnego. Każda z tych sytuacji mogła przedłużyć emocje, ale żadna nie zmieniła wyniku.
Arsenal wygrał 2:0 i zachował czyste konto. Konsa otworzył wynik, Gabriel dołożył drugiego gola, a Raya obronił najważniejsze próby Evertonu. Dla gospodarzy to zwycięstwo z gatunku tych, które budują sezon: bez fajerwerków w każdym fragmencie, za to z reakcją na zagrożenie i skutecznością w kluczowych momentach. Everton wraca z Londynu bez punktów, choć jego końcowy napór zasługiwał na lepszą nagrodę.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się