Como - Roma 0:0. Gospodarze nie wykorzystali przewagi po czerwonej kartce
Pixabay.com
Redaktor
Opublikowano:
Czerwony kartonik dla Donyella Malena miał otworzyć Como drogę do zwycięstwa, ale Stadio Giuseppe Sinigaglia opuszczali kibice z poczuciem niedosytu. Bezbramkowy remis z Romą najlepiej opowiadają cztery interwencje Pierluigiego Golliniego i nerwowa końcówka, w której gospodarze raz po raz szukali decydującego uderzenia.
Wynik spotkania Como - Roma długo pozostawał sprawą otwartą. W pierwszej połowie więcej konkretów miała Roma. Już w 6. minucie Jean Butez zatrzymał strzał Paulo Dybali, a pięć minut później Lorenzo Pellegrini trafił w słupek po próbie z dystansu. Como odpowiedziało między innymi uderzeniami Nico Paza i Maxence’a Caquereta, lecz do przerwy żadna z drużyn nie znalazła sposobu na przełamanie.
Początek meczu miał rytm wymiany ciosów. Roma zagroziła po stałym fragmencie, gdy Mario Hermoso niecelnie główkował po dośrodkowaniu Pellegriniego, a Como szybko odpowiedziało próbami Lucasa da Cunhi i Trevoha Chalobaha. Gollini odbił także uderzenie Paza z ostrego kąta. W samej końcówce pierwszej połowy obie drużyny musiały jeszcze uważać na kartki: Assane Diao został upomniany za protesty, a po zmianie stron żółtą kartkę obejrzał Marten de Roon.
Czerwona kartka Malena zmieniła obraz spotkania
Najważniejszy moment przyszedł w 53. minucie. Donyell Malen został wyrzucony z boiska, a Roma musiała przez ponad pół godziny bronić się w osłabieniu. Chwilę wcześniej jego strzał został zablokowany, lecz po czerwonej kartce inicjatywa wyraźnie przeszła w ręce Como. Gospodarze zaczęli częściej gościć pod bramką Golliniego, jednak przewagi liczebnej nie zamienili na bramkę.
𝐊𝐎𝐍𝐓𝐔𝐙𝐉𝐀 𝐀𝐑𝐁𝐈𝐓𝐑𝐀! 😱
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) October 11, 2026
Niecodziennie obrazki na stadionie w Como! 🫣 Sędzia Fabbri doznał urazu, więc musiał zostać zmieniony 🔄
Como - Roma dalej 0:0 👀 Mecz w ES1 #włoskarobota pic.twitter.com/7FKTCOEQfx
W trakcie drugiej połowy spotkanie zostało przerwane z powodu urazu sędziego Michaela Fabbri. Po wznowieniu gry Como nadal naciskało. Gollini obronił próbę Paza z dystansu, a później zatrzymał także strzał Argentyńczyka z pola karnego. W 60. minucie na boisku pojawił się Leonardo Balerdi, który pomógł Romie przetrwać trudny fragment.
Como miało piłkę, ale zabrakło ostatniego ciosu
Statystyki pokazują, dlaczego gospodarze mogą czuć niedosyt. Como oddało 19 strzałów, miało 65 procent posiadania piłki i sześć rzutów rożnych. Roma odpowiedziała dziewięcioma próbami, ale dwie z nich były celne. Najbliżej gola po stronie gospodarzy był Paz, który przez cały mecz czterokrotnie kierował piłkę w światło bramki. Gollini zachował jednak koncentrację do końca.
Końcówka przyniosła prawdziwy szturm. W 81. minucie Jacobo Ramón spudłował, a chwilę wcześniej Paz ponownie sprawdził czujność bramkarza Romy. W doliczonym czasie gry głową pomylili się Tasos Douvikas i Ramón, natomiast Jesús Rodríguez uderzył niecelnie z dystansu. Roma przetrwała także po zmianach wprowadzonych w ostatnich minutach, gdy na boisku pojawili się między innymi Niccolò Pisilli i Emanuele Lulli.
Bezbramkowy remis pozostawia niedosyt
Como nie przegrało meczu, w którym przez długi czas miało inicjatywę, ale po czerwonej kartce Malena oczekiwania przy Sinigaglii były większe niż jeden punkt. Roma może mówić o charakterze i dobrze wykonanej pracy w defensywie. Włoski klasyk nie przyniósł bramek, za to pokazał, jak cienka bywa granica między kontrolą spotkania a zwycięstwem, gdy brakuje skuteczności.
Więcej kontekstu zapewnia Serie A, w której oba zespoły dopisały do dorobku po jednym punkcie. Dla Como to niewykorzystana szansa na pełną nagrodę za przewagę po przerwie, a dla Romy cenny remis wywalczony mimo gry w dziesiątkę.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się