GKS Katowice rozbił Raków! Szalona druga połowa i zwycięstwo 4:1
Pixabay.com
Redaktor
Opublikowano:
Raków Częstochowa prowadził otwartą wymianę ciosów, ale po przerwie stracił kontrolę nad meczem w sposób, który długo będzie wracał na trybunach przy Limanowskiego. GKS Katowice wygrał 4:1, a jego zwycięstwo zbudowali Bartosz Nowak, Mateusz Kowalczyk i Borja Galán.
Już pierwsze minuty zapowiadały wieczór pełen pracy dla bramkarzy. Raków Częstochowa szukał miejsca po stałych fragmentach, natomiast GKS Katowice odpowiadał szybkimi atakami. Kacper Trelowski obronił uderzenie Bartosza Nowaka w 3. minucie, a chwilę później zbyt wysoko główkował Marcin Wasielewski. Po drugiej stronie Patryk Makuch dwukrotnie próbował zaskoczyć Gabriela Kobylaka.
Shkurin odpowiedział na gola Makucha
W 34. minucie goście dopięli swego. Bartosz Nowak posłał prostopadłe podanie, a Ilya Shkurin znalazł się w centrum pola karnego i uderzeniem przy słupku dał GKS-owi prowadzenie. Ilya Shkurin nie potrzebował wielu okazji, by wykorzystać moment zawahania obrońców.
Raków nie pozwolił jednak, by pierwsza połowa skończyła się jego kapitulacją. W 37. minucie Patryk Makuch dostał piłkę z prawej strony pola karnego i precyzyjnym strzałem w górny róg doprowadził do remisu. Do przerwy było 1:1, choć gospodarze mogli zejść do szatni z przewagą: Gabriel Kobylak obronił jeszcze uderzenie Makucha, a Jean Carlos spudłował z bliska.
Jeden karny zmienił obraz spotkania
Najważniejsza scena meczu wydarzyła się zaraz po zmianie stron. W 46. minucie Jean Carlos zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Bartosz Nowak nie wytrącił się z rytmu i w 48. minucie mocnym strzałem w środek bramki odzyskał prowadzenie dla GKS-u.
To był moment, po którym Bartosz Nowak przejął rolę człowieka od najważniejszych decyzji. Napastnik nie tylko wykorzystał rzut karny, ale wcześniej asystował przy trafieniu Shkurina, a w doliczonym czasie dośrodkował z rzutu wolnego przy czwartym golu. Jego występ miał wymiar, którego nie oddaje sam wynik.
Katowice dobiły Raków po godzinie gry
Raków próbował odpowiedzieć, lecz kolejne ataki nie przynosiły bramki. Kacper Trelowski zatrzymał jeszcze główkę Nowaka, a gospodarze mieli swoje szanse po wejściach Isaka Brusberga i dośrodkowaniach Ádina Molnára. W 57. minucie GKS zadał następny cios: Mateusz Kowalczyk przejął piłkę w polu karnym i płaskim strzałem przy słupku podwyższył na 3:1.
Mateusz Kowalczyk skończył mecz z golem, ale o sile ofensywy gości mówi także ich skuteczność. GKS oddał 18 strzałów, w tym osiem celnych, przy 17 próbach Rakowa i czterech uderzeniach w światło bramki. Różnica w oczekiwanych golach również była wyraźna: 2,57 do 1,04 na korzyść zespołu z Katowic.
Galán postawił kropkę nad i
W końcówce Raków jeszcze szukał kontaktu. Gabriel Kobylak obronił strzał Oskara Repki, a Isak Brusberg nieznacznie chybił głową. GKS przetrwał ten napór, a w 91. minucie sam wrócił pod bramkę gospodarzy. Bartosz Nowak dośrodkował po stałym fragmencie, a Borja Galán wygrał pojedynek w powietrzu i uderzeniem głową ustalił wynik na 4:1.
Borja Galán trafił chwilę po żółtej kartce, ale zamiast nerwowej końcówki dał swojej drużynie mocne zamknięcie spotkania. Raków miał 60 procent posiadania piłki, jednak to GKS lepiej wykorzystał swoje sytuacje i wyjechał z Częstochowy z kompletem punktów. Dla gospodarzy porażka po remisie do przerwy jest bolesnym sygnałem, a dla katowiczan, jednym z najbardziej efektownych zwycięstw tej części sezonu w Ekstraklasie.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się