OFFSIDE.PL
Live

Niemcy zaostrzają spór o vlogerów na stadionach. Kluby wyznaczają granice

Grafika Offside.pl

Pixabay.com

Opublikowano:

Spór o obecność influencerów na trybunach przybiera na sile. Dynamo Drezno jasno rozdzieliło prywatne nagrania od materiałów tworzonych z myślą o zarabianiu. Jak przekazał klub w oficjalnym komunikacie, kibice mogą robić zdjęcia i krótkie filmy na własny użytek, ale komercyjne vlogowanie podczas meczów jest zabronione.

"Filmowanie fragmentów spotkań i pobytu na stadionie w celu komercyjnego wykorzystania nie jest dozwolone na mocy regulaminu stadionu" - napisano w oficjalnym komunikacie. Dynamo powołało się na prawa medialne swoje i partnerów telewizyjnych, a także na komfort widzów, którzy nie chcą przez cały mecz znajdować się obok stale pracującej kamery.

Supporters Karlsruhe mówią o granicach fanowskiej kultury

Podobną dyskusję wywołało stanowisko Supporters Karlsruhe, oficjalnie uznawanej przez Karlsruher SC organizacji zrzeszającej kibiców. W opublikowanym 9 września komunikacie przedstawiciele fanów sprzeciwili się twórcom, którzy wykorzystują atmosferę trybun do budowania własnej marki i zasięgów. Podkreślili, że choreografie, flagi i oprawy są efektem pracy całej społeczności, a nie gotowym planem zdjęciowym.

Supporters Karlsruhe ujęli swoje stanowisko krótko: "Kultura kibicowska nie jest produktem lifestylowym, motywem fotograficznym ani narzędziem do autopromocji". Pełny komunikat organizacji opublikowano w mediach społecznościowych.

Nie każdy telefon na trybunach oznacza ten sam problem

Różnica między oboma przypadkami jest istotna. Dynamo nie zakazało dokumentowania własnego przeżycia meczu. Wyznaczyło granicę przy komercyjnej publikacji i zastrzegło, że regulamin egzekwują wyłącznie klub oraz wyznaczona ochrona. To oznacza, że kibice nie otrzymali prawa do samodzielnego usuwania innych osób ze stadionu.

W Karlsruhe trwa natomiast rozmowa między klubem, przedstawicielami fanów i znanymi twórcami. Sam problem jest szerszy niż konflikt dwóch środowisk. Kluby i ligi coraz chętniej korzystają z influencerów, ale jednocześnie muszą chronić prawa medialne, prywatność widzów i pracę osób, które tworzą atmosferę na trybunach.

W niemieckiej piłce nie chodzi więc o prosty zakaz używania smartfonów. Najważniejsze pytanie brzmi, kto może zarabiać na stadionowej kulturze i kto ma prawo ustalać zasady. Przykład Drezna sugeruje, że granica powinna przebiegać między prywatnym wspomnieniem a komercyjnym wykorzystaniem materiału, a decyzja o jej egzekwowaniu musi należeć do klubu.

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.

Zaloguj się

Podobne wiadomości

Wszystkie artykuły

Ostatnie wiadomości