Atletico Madryt wygrało z Levante. Grimaldo i Giuliano Simeone dali gościom trzy punkty
Pixabay.com
Jedna chwila po przerwie odebrała Levante nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Atletico Madryt wygrało na wyjeździe z Levante 2:0 w meczu Levante - Atletico Madryt, a o zwycięstwie w 11. kolejce La Liga przesądziły gole Alejandro Grimaldo i Giuliano Simeone.
Początek spotkania miał tempo godne meczu, w którym żadna ze stron nie chciała oddać inicjatywy. Już w 3. minucie Karl Etta Eyong uderzał głową po dośrodkowaniu Jeremy'ego Toljana, ale piłka minęła bramkę. Osiem minut później Jan Oblak świetnie zatrzymał strzał Daniego Requeny, a Thiago Fernández chwilę później minimalnie chybił. Atletico odpowiedziało próbami Lee Kang-Ina i Marcosa Llorente, przy których Mathew Ryan również musiał zachować koncentrację.
Gospodarze mieli jeszcze okazję po rzucie rożnym, gdy Roger Brugué posłał główkę wprost w ręce bramkarza Atletico. Po drugiej stronie boiska Ryan obronił uderzenie Llorente, a w 16. minucie Morten Hjulmand trafił do siatki. Radość gości trwała krótko, bo po analizie VAR bramka została anulowana z powodu spalonego. Levante przetrwało ten moment, lecz do przerwy musiało jeszcze pilnować prób Requeny i Etty Eyonga.
Grimaldo otworzył wynik przed przerwą
Przełom nastąpił w 36. minucie. Álex Grimaldo dostał przestrzeń po lewej stronie pola karnego i lewą nogą posłał piłkę w górny róg bramki. Mathew Ryan nie miał szans, a Atletico zeszło do szatni z prowadzeniem 1:0. Wcześniej gospodarze mieli swoje momenty, lecz Oblak zachował czujność także przy kolejnej główce Brugué. W doliczonym czasie pierwszej połowy Dani Requena uderzył wysoko nad bramką, więc Atletico utrzymało skromną przewagę.
⏱️ 38' | Levante 0-1 Atleti
— Atlético de Madrid (@Atleti) October 31, 2026
¡Gran asistencia de Baena para que Grimaldo en el mano a mano anote un golazo! ¡Seguimos! 💪🏼
Po zmianie stron Levante próbowało ruszyć wyżej, ale nie potrafiło zamienić stałych fragmentów i dośrodkowań na wyrównanie. W 53. minucie Atletico ponownie cieszyło się z gola, jednak także tym razem sędzia odgwizdał spalonego. Chwilę później Kang-In Lee trafił w poprzeczkę, a Ryan obronił strzały Juliána Álvareza i Grimaldo. Wydawało się, że gospodarze są blisko wyrównania, lecz kolejne interwencje i blokowane uderzenia nie przyniosły im bramki.
Giuliano Simeone zamknął spotkanie
W 62. minucie goście wyprowadzili decydujący cios. Giuliano Simeone otrzymał prostopadłe podanie od Áleksa Baeny i lewą nogą uderzył z centrum pola karnego. Piłka zatrzymała się w środku bramki, a Atletico prowadziło już 2:0. To trafienie było nagrodą za szybkie wyjście spod pressingu i dokładne podanie w wolną przestrzeń.
⏱️ 61' | Levante 0-2 Atleti
— Atlético de Madrid (@Atleti) October 31, 2026
¡Qué salida de balón del equipo que termina con el gol de Giuliano tras un gran pase de Baena!
Levante nie złożyło broni. Diego Simeone wprowadził Alexandra Sørlotha i Jonathana Davida, a później na boisku pojawili się także Ademola Lookman oraz Robin Le Normand. Gospodarze odpowiadali zmianami i szukali kontaktu do samego końca. W końcówce Víctor García i Marc Santos próbowali znajdować napastników dośrodkowaniami, a Iván Romero oddał główkę, którą Jan Oblak obronił w samym środku bramki.
Bramkarz Atletico zatrzymał też próbę Brugué, dzięki czemu przewaga gości nie była zagrożona. Levante miało jeszcze rzuty rożne i zablokowane strzały z pola karnego, ale nie znalazło drogi do siatki. Po drugiej stronie Ademola Lookman mógł podwyższyć wynik w doliczonym czasie, lecz jego uderzenie zostało zablokowane. Po ostatnim gwizdku goście mogli świętować czyste konto i spokojne zwycięstwo.
Atletico Madryt dowiozło zwycięstwo 2:0 i dopisało do dorobku trzy punkty po meczu, w którym kluczowe były skuteczność pod bramką oraz interwencje Oblaka. Levante miało kilka okazji, lecz nie znalazło sposobu na odpowiedź po golach Grimaldo i Giuliano Simeone. Dla zespołu Diego Simeone to ważny wyjazdowy triumf w walce o czołowe miejsca, a gospodarze zostają z poczuciem niewykorzystanej szansy.
Przebieg meczu
Czytaj więcej
Dodaj Offside.pl do ulubionych źródeł Google.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się