Fulham - Manchester United: Cunha uratował remis w końcówce
[email protected] / depositphotos.com
Redaktor
Opublikowano:
Aktualizacja:
Manchester United długo musiał odrabiać stratę po kuriozalnym samobójczym trafieniu, ale w końcówce znalazł odpowiedź. Matheus Cunha uderzeniem z dystansu dał gościom remis 1:1 z Fulham, a ostatnie minuty na Craven Cottage miały tempo godne spotkania, które nie chciało się skończyć.
Wynik Fulham - Manchester United dobrze oddaje proporcje tego popołudnia: gospodarze mieli swoje momenty i jako pierwsi objęli prowadzenie, lecz zespół z Manchesteru odpowiedział charakterem. Nie był to mecz doskonały, ale z pewnością nie zabrakło w nim piłkarskiej dramaturgii. Właśnie takie remisy często więcej mówią o odporności niż o komforcie gry.
Bez bramek, za to z pracą bramkarzy
Pierwsza połowa zakończyła się bez goli, choć oba zespoły miały wystarczająco dużo okazji, by ten stan zmienić. Już w 10. minucie Bernd Leno zatrzymał uderzenie Lisandro Martíneza, a chwilę później Senne Lammens musiał reagować po próbach Josha Kinga. Bramkarz Manchesteru United dobrze spisał się także przy strzałach Sandera Bergego i Aleksa Iwobiego.
Najbliżej otwarcia wyniku był jednak Bruno Fernandes. W 25. minucie Portugalczyk trafił w słupek po podaniu Matheusa Cunhi. Manchester United częściej dochodził do pozycji strzeleckich, lecz Fulham potrafił odpowiadać akcjami w polu karnym. Marcus Rashford i Bryan Mbeumo nie wykorzystali swoich szans przed przerwą, a Leno pozostawał ważną postacią gospodarzy.
W liczbach przewaga gości była wyraźna: Manchester United oddał 27 strzałów, przy 12 próbach Fulham, i miał 57 procent posiadania piłki. Statystyka nie zawsze opowiada całą historię, ale w tym przypadku dobrze pokazuje, dlaczego po końcowym gwizdku zespół z Old Trafford mógł czuć niedosyt.
Kuriozalny gol Fulham i odpowiedź Cunhi
Po przerwie mecz długo pozostawał otwarty, aż w 63. minucie wydarzyło się coś, czego nie da się zaplanować. Calvin Bassey ruszył z piłką i oddał strzał, który Senne Lammens zdołał obronić. Futbolówka odbiła się jednak od Lisandro Martíneza i wpadła do bramki Manchesteru United. W protokole zapisano samobójcze trafienie argentyńskiego obrońcy, a Fulham dostał prezent, którego nie musiał długo rozpakowywać.
Very much deserved!
— Fulham Football Club (@FulhamFC) September 20, 2026
Calvin Bassey drives forward and has an effort saved, but Lisandro Martinez has the ball bounce back off him and into the United net! 😅 https://t.co/ErHKRH71A0 pic.twitter.com/vuUUi6sjjd
Gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie, ale Lammens nie pozwolił im odskoczyć. Zatrzymał między innymi uderzenie Kevina, a wcześniej skutecznie interweniował przy kilku próbach Fulham. Po drugiej stronie boiska Leno obronił strzały Cunhi, Rashforda i Mbeumo. Wymiana ciosów nie przerodziła się w festiwal goli, choć końcówka zapowiadała się coraz ciekawiej.
Manchester United nie odpuszczał. Na murawie pojawili się Joshua Zirkzee, Mason Mount i Patrick Dorgu, a ostatni z nich odegrał kluczową rolę. W 89. minucie Dorgu dograł do Cunhi, który bez przyjęcia uderzył prawą nogą z dystansu w kierunku prawego dolnego rogu. Leno tym razem nie miał nic do powiedzenia. Brazylijczyk wyrównał, a jego reakcja uratowała gościom punkt.
Our no.10 levels it up late on! 💪 pic.twitter.com/Y2vOkbvnhM
— Manchester United (@ManUtd) September 20, 2026
Remis, który zostawia niedosyt
W doliczonym czasie Manchester United ruszył jeszcze po pełną pulę. Strzały Masona Mounta i Lisandro Martíneza zostały zablokowane, a Patrick Dorgu nie zdołał skierować do siatki piłki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Fulham również miał swoje argumenty, lecz ostatecznie żadna ze stron nie znalazła drugiego ciosu.
Matheus Cunha był najważniejszą postacią po stronie gości: nie tylko zdobył bramkę, lecz także wcześniej napędzał kilka akcji i trafił w słupek. Warto docenić również Lammensa, który dzięki sześciu skutecznym interwencjom utrzymał Manchester United w meczu. Po drugiej stronie Bernd Leno odpowiedział pięcioma obronami.
Fulham może żałować, że nie dowiózł prowadzenia, zwłaszcza po objęciu go w tak szczęśliwych okolicznościach. Manchester United wywozi z Londynu punkt, który długo wyglądał na trudny do zdobycia, choć rozmiar przewagi w liczbie strzałów naturalnie pozostawia pytanie, czy goście nie powinni byli zrobić więcej. Jedno jest pewne: Cunha dał im remis w momencie, gdy spotkanie wymykało się z rąk.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się