Havertz uciszył Anfield. Arsenal wygrał z Liverpoolem 1:0
Pixabay.com
Anfield miał być sceną wielkiego powrotu Liverpoolu, ale wieczór należał do Arsenalu. Goście wytrzymali napór gospodarzy i po zwycięstwie 1:0 zabrali z Merseyside komplet punktów, który może mieć ogromne znaczenie dla układu sił w Premier League. Liverpool - Arsenal Londyn dostarczył emocji przede wszystkim dzięki końcówce, w której gospodarze szukali wyrównania do ostatnich sekund.
Decydujący moment przyszedł w 16. minucie. Kai Havertz znalazł się przy dalszym słupku i lewą nogą skierował piłkę do siatki po dośrodkowaniu Declana Rice’a. To była akcja wykonana bez zbędnego dotykania piłki: Rice dostarczył ją w odpowiednie miejsce, a niemiecki napastnik wykorzystał przestrzeń i dał Arsenalowi prowadzenie.
KAI AT THE BACK POST! 👊
— Arsenal (@Arsenal) November 1, 2026
Declan Rice’s cross finds Kai Havertz who makes no mistake.
🔴 0-1 🟡 (16) pic.twitter.com/79z34YHilm
Arsenal przetrwał odpowiedź Liverpoolu
Po stracie gola Liverpool nie zrezygnował z własnego pomysłu na mecz. Gospodarze coraz częściej przenosili ciężar gry pod bramkę Davida Rayi, a przed przerwą byli blisko wyrównania. Florian Wirtz trafił w poprzeczkę z rzutu wolnego, Alexis Mac Allister główkował nad bramką, a Virgil van Dijk nie znalazł właściwego kierunku po dośrodkowaniu Cody’ego Gakpo. Arsenal miał natomiast swoją szansę po strzale Rice’a, który obronił Alisson Becker.
Po zmianie stron Liverpool przyspieszył, lecz brakowało mu ostatniego dokładnego zagrania. Alexander Isak uderzył wysoko nad bramką, a próby Wirtza i Araujo zostały zablokowane. Arsenal odpowiadał pojedynczymi wypadami: Tzolis zmusił Alissona do interwencji, a Lewis-Skelly spudłował po rzucie rożnym. Wynik pozostawał otwarty, ale każda kolejna minuta pracowała na korzyść zespołu z Londynu.
Końcówka dla gospodarzy, punkty dla gości
Obaj trenerzy szukali zmiany obrazu spotkania. Liverpool wprowadził Dominika Szoboszlaia, Rio Ngumohę, a następnie Víctora Muñoza, Lewisa Koumasa i Kostasa Tsimikasa. Arsenal odpowiedział wejściami Mylesa Lewisa-Skelly’ego, Piero Hincapiego, Viktora Gyökeresa oraz Mikela Merino. W końcówce gospodarze zepchnęli rywala głęboko, lecz defensywa Arsenalu blokowała kolejne uderzenia. Próby Ngumohy, Araujo i Barcoli nie przyniosły gola, a ta ostatnia okazja napastnika Liverpoolu w 92. minucie minęła bramkę.
Arsenal dowiózł przewagę mimo sześciu doliczonych minut. Po ostatnim gwizdku klub podsumował występ krótkim komunikatem: BIG PERFORMANCE. BIG WIN. I trudno o trafniejsze podsumowanie. Zespół z Londynu nie potrzebował wielu bramek, by wygrać jeden z najbardziej wymagających meczów tej kolejki. Wystarczyła skuteczność Havertza, dośrodkowanie Rice’a i odporność w momencie, gdy Liverpool rzucił do ataku niemal wszystkie siły.
BIG PERFORMANCE. BIG WIN. pic.twitter.com/BDgF853Q3D
— Arsenal (@Arsenal) November 1, 2026
Dla Liverpoolu to bolesna porażka u siebie, tym bardziej że gospodarze stworzyli kilka sytuacji mogących odwrócić wynik. Arsenal wyjeżdża natomiast z Anfield z argumentem, którego nie da się podważyć: potrafił przetrwać presję i zamienić jedną z najlepszych okazji w trzy punkty. W walce o czołowe miejsca takie zwycięstwa często ważą więcej niż efektowne serie przeciwko słabszym rywalom.
Przebieg meczu
Czytaj więcej
Dodaj Offside.pl do ulubionych źródeł Google.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się