Tottenham odwrócił losy meczu z Coventry. Gol w 96. minucie przypieczętował zwycięstwo
Pixabay.com
Redaktor
Opublikowano:
Tottenham długo musiał pilnować przewagi, którą sam sobie odebrał tuż po przerwie. Ostatecznie gospodarze pokonali Coventry 3:1, a spotkanie na Tottenham Hotspur Stadium rozstrzygnęli dopiero w doliczonym czasie gry. Ben Davies trafił w 96. minucie, zamieniając nerwowy wieczór w trzy punkty dla londyńczyków.
Już wcześniej było jasne, że ten mecz nie będzie spacerem. Tottenham miał w składzie Jamesa Maddisona, który wrócił do wyjściowej jedenastki po 536 dniach, ale Coventry nie przyjechało do Londynu po rolę statysty. Goście od początku szukali szybkich wyjść do ataku, a ich pierwszy kwadrans przyniósł kilka blokowanych prób.
Maddison otworzył spotkanie pięknym uderzeniem
W 14. minucie gospodarze znaleźli jednak sposób na obronę Coventry. Mohammed Kudus wycofał piłkę na skraj pola karnego, a Maddison posłał ją prawą nogą w górny róg bramki. To było wykończenie z gatunku tych, które nie potrzebują dodatkowej oprawy: precyzja, odpowiednia rotacja i strzał poza zasięgiem Carla Rushwortha.
Kudus lays it back to Maddison on the edge of the box and he curls a beautiful finish into the top corner to open the scoring! 💫
— Tottenham Hotspur (@SpursOfficial) October 19, 2026
⚪️ 1-0 🟣 https://t.co/DRKfeJuWYO
Po tym trafieniu Tottenham nie zdołał jednak zamknąć meczu. Dominic Solanke miał szansę po podaniu Sandro Tonalego, lecz uderzył nad poprzeczką. Z drugiej strony Coventry próbowało odpowiadać stałymi fragmentami i dośrodkowaniami. Do przerwy wynik pozostawał korzystny dla zespołu gospodarzy, ale margines bezpieczeństwa był niewielki.
Coventry odpowiedziało natychmiast po przerwie
Druga połowa zaczęła się dla Tottenhamu najgorzej, jak mogła. W 49. minucie Brandon Thomas-Asante uruchomił szybką akcję, a Jack Rudoni z bliska doprowadził do remisu. Jedna chwila nieuwagi wystarczyła, by przewaga gospodarzy zniknęła. Coventry dostało dokładnie to, czego potrzebowało: energię i przekonanie, że na stadionie rywala można walczyć o pełną pulę.
Rudoni equalises for the visitors.
— Tottenham Hotspur (@SpursOfficial) October 19, 2026
⚪️ 1-1 🟣
Tottenham nie odpowiedział nerwową szarżą, tylko wrócił do cierpliwego budowania akcji. W 58. minucie Andy Robertson podał do Omara Marmousha, a egipski napastnik uderzył z dystansu prawą nogą. Piłka wpadła przy słupku, Rushworth nie zdążył zareagować i londyńczycy znów wyszli na prowadzenie.
Premierowy gol Marmousha w barwach Tottenhamu! 🔥
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 19, 2026
Spurs prowadzą z Coventry! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/1wptvdwN5f pic.twitter.com/hictSIR5gp
Ten gol nie oznaczał końca emocji. Coventry do końca szukało wyrównania, a Tottenham musiał radzić sobie z urazami Tosina Adarabioyo i Marmousha. W 69. minucie boisko opuścił Maddison, kilka minut później zespół gospodarzy stracił również strzelca drugiej bramki. Zmiennicy dostali więc zadanie utrzymania wyniku w spotkaniu, które coraz bardziej przypominało test charakteru niż kontrolowany finisz.
Ben Davies zamknął mecz w doliczonym czasie
Goście mieli swoje okazje. Taiwo Awoniyi dwukrotnie próbował głową, a Bobby Thomas spudłował po stałym fragmencie. Tottenham odpowiadał pojedynczymi wypadami i nie mógł pozwolić sobie na utratę koncentracji. Przy ośmiu doliczonych minutach każdy kolejny pojedynek miał wagę większą niż zwykle.
W 96. minucie gospodarze przeprowadzili akcję, która zakończyła całą dyskusję. Dominic Solanke odegrał piłkę do Bena Daviesa, a obrońca zdecydował się na strzał lewą nogą zza pola karnego. Uderzenie przy ziemi znalazło drogę do lewego dolnego rogu. Trzy gole, trzy różne historie i wreszcie spokój na trybunach.
The ball falls to Davies on the edge of the area and his low effort beats the keeper 👏
— Tottenham Hotspur (@SpursOfficial) October 19, 2026
⚪️ 3-1 🟣 https://t.co/XkQdFP1J4e
Wygrana 3:1 daje Tottenhamowi trzy punkty w meczu, który przez długi czas wymykał się gospodarzom z rąk. Najważniejsza była nie sama przewaga jakości, lecz reakcja na wyrównanie Rudoniego. Coventry potrafiło zranić rywala, ale nie wytrzymało naporu w końcówce. Dla Tottenhamu zwycięstwo ma dodatkowy ciężar: zespół wrócił na właściwy tor po zmianie prowadzenia, a Maddison uczcił powrót do podstawowego składu golem i dobrym występem.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się