Benfica – Lech Poznań: lider kontra głodny punktów Kolejorz w Lizbonie
mrogowski_photography / depositphotos.com
Na Estádio da Luz spotkają się dziś dwa zespoły z zupełnie innym europejskim bilansem, ale z podobnym apetytem na przejęcie inicjatywy. Benfica Lizbona ma komplet dziewięciu punktów i prowadzi w tabeli, a Lech Poznań z jednym oczkiem potrzebuje meczu, który nada jego kampanii nowy kierunek. Początek czwartej kolejki fazy ligowej UEFA Europa League o 21:00.
Gospodarze wygrali wszystkie trzy dotychczasowe spotkania: 2:0 z Milanem, 4:1 z Celtikiem i 4:1 z Omonią Nicosia. Wspólnym mianownikiem jest dorobek dziesięciu goli, ale także pozycja lidera, której Benfica będzie broniła przed własną publicznością. Za kształt tej drużyny odpowiada Marco Silva, a ostatnia ligowa wygrana 1:0 z Alvercą przypomniała, że nawet przy słabszej jakości można znaleźć sposób na trzy punkty.
Lech przyjeżdża z formą, której nie wolno sprowadzać do europejskiej tabeli. Poznaniacy wygrali 3:1 z Wisłą Kraków, wcześniej pokonali na wyjeździe Legię Warszawa 2:1, a w Ekstraklasie mają serię zwycięstw. Po drodze przydarzyła się jednak pucharowa wpadka z Siarką Tarnobrzeg, a w Lidze Europy bilans po trzech meczach to tylko jeden punkt i gole 1:9. Właśnie ta różnica między krajową swobodą a europejskim ciężarem będzie jednym z tematów wieczoru.
Niels Frederiksen nie zamierza ustawiać zespołu wyłącznie pod przetrwanie. „Przyjechaliśmy tutaj po punkty i zrobimy wszystko, żeby je zdobyć”, powiedział trener. W jego ocenie oba zespoły chcą mieć piłkę i kontrolować mecz, dlatego dla Lecha kluczowe będzie szybkie odzyskiwanie futbolówki oraz odwaga w budowaniu akcji. To ambitny plan, lecz na stadionie lidera każdy błąd będzie kosztował więcej niż w ligowym rytmie.
Ważną postacią tego spotkania jest Jakub Kamiński. Były zawodnik Lecha, dziś skrzydłowy Benfiki, wrócił po urazie i liczy na występ przeciwko klubowi, w którym spędził lata juniorskie oraz trzy sezony w pierwszej drużynie. „To będzie dla mnie wyjątkowe przeżycie”, przyznał. Jego znajomość poznaniaków może pomóc gospodarzom, ale sama historia nie rozstrzygnie pojedynku. Lech będzie chciał udowodnić, że potrafi grać odważnie także wtedy, gdy po drugiej stronie stoją nazwiska z najwyższej europejskiej półki.
Benfica i Lech z ważnymi brakami
Benfica zagra bez Leandro Barreiro, a występ Enzo Barrenechei pozostaje niepewny. Pomocnik wrócił do treningów i jest blisko powrotu, lecz decyzja dotycząca jego udziału w meczu zapadnie dopiero przed pierwszym gwizdkiem.
Lista problemów Lecha jest dłuższa. Mikael Ishak nie zagra po urazie mięśnia dwugłowego uda, a poza kadrą pozostają także Ali Gholizadeh, João Moutinho i Alex Douglas. Pod znakiem zapytania stoją występy Allahyara Sayyadmanesha oraz Wojciecha Mońki. W ataku większa odpowiedzialność spadnie więc na Yannicka Agnero, który trafiał już w meczach z Legią i Wisłą.
Historia tego zestawienia nie daje Lechowi wielu powodów do spokoju. W 2020 roku Benfica wygrała w Poznaniu 4:2, a później przy Estádio da Luz zwyciężyła 4:0. To odległe mecze i nie budują gotowego scenariusza na dzisiejszy wieczór, ale przypominają, jak szybko portugalski zespół potrafił wtedy wykorzystać przewagę jakości.
Stawka dla Lecha jest konkretna: punkt w Lizbonie nie zmieniłby go od razu w faworyta fazy ligowej, ale zatrzymałby europejski poślizg i dał podstawę do walki o miejsca barażowe. Benfica gra o utrzymanie pierwszej pozycji i czwartą wygraną, dlatego przy pełnych trybunach każdy fragment meczu będzie próbą tego, czy odwaga poznaniaków wytrzyma nacisk lidera.
Źródło: TVP Sport, SL Benfica i Eurosport.
Przebieg meczu
Czytaj więcej
Dodaj Offside.pl do ulubionych źródeł Google.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się