Lech Poznań odrobił straty. Remis z Sunderlandem
mrogowski_photography / depositphotos.com
Redaktor
Opublikowano:
Lech Poznań przegrywał po dwóch minutach, długo musiał znosić napór Sunderlandu, a mimo to znalazł sposób na powrót do meczu. Gol Leo Bengtssona po przerwie dał gospodarzom remis 1:1 i sprawił, że wieczór w Poznaniu zakończył się poczuciem niedosytu przede wszystkim po stronie gości.
Spotkanie Lech Poznań - Sunderland miało od początku wysoką temperaturę. Anglicy ruszyli odważnie, a ich pierwsza składna akcja przyniosła prowadzenie. W 2. minucie Nilson Angulo dośrodkował, a Timur Tutierov uderzeniem głową skierował piłkę w prawy dolny róg. Lech odpowiedział niemal natychmiast: Patrik Wålemark i Antoni Kozubal zmusili Robina Roefsa do interwencji, lecz wynik się nie zmienił.
1️⃣ MINUTA 2️⃣0️⃣ SEKUND
— Polsat Sport (@polsatsport) October 22, 2026
Tyle czasu potrzebował Sunderland, aby zdobyć gola w Poznaniu...
📺 Polsat Sport 1, Polsat Sport Premium 1, TV 6
📲 Polsat Box Go#UEL pic.twitter.com/viCvCiqR5x
Sunderland miał przewagę, ale nie zamknął meczu
Przez większą część pierwszej połowy to Sunderland tworzył sytuacje z większą swobodą. Mateusz Lis zatrzymał między innymi uderzenia Habiba Diarry, Malicka Fofany i Granita Xhaki, a w 21. minucie Fofana trafił jeszcze w słupek. Lech nie był bezbronny, jednak jego akcjom brakowało ostatniego podania albo dokładniejszego wykończenia. W końcówce pierwszej połowy Kevin Danso zobaczył żółtą kartkę, a goście schodzili do szatni z prowadzeniem, które powinno było być dla nich wygodnym kapitałem.
Po zmianie stron Sunderland nadal miał swoje momenty. Lis obronił strzały Nilsona Angulo i Nordiego Mukiele, zaś Habib Diarra minimalnie chybił po podaniu Mukiele. Różnica polegała na tym, że Lech zaczął odpowiadać seriami, a nie pojedynczymi zrywami. W 62. minucie gospodarze posłali na boisko Leo Bengtssona i Luisa Palmę. Chwilę później Sunderland odpowiedział aż czterema zmianami, wprowadzając między innymi Enzo Le Fée, Chrisa Rigga i Noaha Sadikiego.
Bengtsson przywrócił Lecha do gry
W 70. minucie poznaniacy dopięli swego. Po rzucie rożnym Patrik Wålemark dośrodkował, Mateusz Skrzypczak oddał zablokowany strzał głową, a piłka trafiła pod nogi Leo Bengtssona. Szwed zachował spokój i prawą nogą posłał ją z centrum pola karnego w lewy dolny róg. To był moment, w którym mecz wyraźnie zmienił ciężar: Sunderland przestał kontrolować przebieg spotkania, a Lech poczuł, że może sięgnąć po pełną pulę.
Lech Poznań equalise. 1-1.
— Sunderland AFC (@SunderlandAFC) October 22, 2026
Gospodarze byli blisko drugiego trafienia. Robin Roefs najpierw obronił strzał Patrika Wålemarka, a następnie zatrzymał dobitkę z bardzo bliskiej odległości autorstwa Michała Gurgula. Bramkarz Sunderlandu poradził sobie także z uderzeniem Luisa Palmy. W tych kilku minutach Lech grał z energią, której brakowało mu przed przerwą, choć nie zawsze z należytą precyzją.
Remis, który zostawia niedosyt
Końcówka należała do obu zespołów. Chris Rigg próbował z dystansu, a Dayann Méthalie miał jeszcze okazję po lewej stronie pola karnego, lecz chybił. Lech odpowiedział kolejnymi stałymi fragmentami i dośrodkowaniami, ale nie znalazł już drogi do bramki. W doliczonym czasie Sunderland wywalczył dwa rzuty rożne, jednak gospodarze obronili się bez większego zamieszania.
Lech Poznań zremisował z Sunderlandem 1:1, choć po pierwszej połowie mógł obawiać się znacznie trudniejszego wieczoru. Mateusz Lis długo utrzymywał drużynę w grze, a Bengtsson nadał jej drugie życie. Sunderland wyjeżdża z punktem, który pozostawia niedosyt po niewykorzystanych szansach, natomiast Lech może zapisać ten rezultat po stronie charakteru i umiejętności odwrócenia niekorzystnego scenariusza.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się