OFFSIDE.PL

Liverpool wygrał z Brighton. Dwa ciosy i czyste konto na Anfield

Grafika Offside.pl

Pixabay.com

Opublikowano:

Dwa szybkie ciosy ustawiły spotkanie na Anfield, ale jego druga połowa przypomniała, że wynik nie zawsze opowiada całą historię. Liverpool pokonał Brighton 2:0 w 8. kolejce Premier League, choć goście długo utrzymywali się przy piłce i do końca szukali kontaktu. W relacji meczu Liverpool - Brighton szczególnie wyraźnie widać różnicę między kontrolą piłki a skutecznością.

Gospodarze wykorzystali pierwszą fazę meczu

Spotkanie zaczęło się od ostrzeżeń po obu stronach. Już w pierwszej minucie Cody Gakpo i Yasin Ayari zostali złapani na spalonym, a chwilę później Brighton stracił Ferda Kadıoğlu z powodu urazu. Obrońcę zastąpił Costinha. Liverpool nie potrzebował długiego rozbiegu, by przenieść grę pod bramkę gości. Gakpo w 8. minucie oddał strzał obroniony przez Barta Verbruggena, a po kolejnej akcji bramkarz Brighton ponownie zatrzymał próbę Holendra.

Gol samobójczy i odpowiedź Isaka

Pierwsza bramka padła w 17. minucie. Florian Wirtz oddał strzał z prawej strony pola karnego, a piłka po rykoszecie wpadła do siatki. Ostatecznie trafienie zapisano jako samobójcze Pascala Großa. To był moment, który nadał meczowi kierunek, choć nie odebrał Brighton ochoty do gry.

Cztery minuty później gospodarze podwyższyli prowadzenie. Alexander Isak znalazł się po prawej stronie pola bramkowego i lewą nogą uderzył w kierunku dalszego słupka. Asystę przy tym trafieniu zanotował Bradley Barcola, który wcześniej wygrał piłkę wysoko i natychmiast uruchomił partnera.

Brighton nie zniknął jednak z tego spotkania. Yasin Ayari trafił w słupek w 36. minucie, a jeszcze przed przerwą Alisson Becker musiał zatrzymać strzał Charalamposa Kostoulasa. Wcześniej Gakpo miał jeszcze jedną okazję, lecz jego uderzenie z dystansu minęło bramkę. Liverpool miał przewagę w najważniejszym elemencie, czyli w skuteczności, lecz jego bramkarz nie mógł narzekać na bezczynność.

Przed zejściem do szatni Brighton próbował odpowiadać stałymi fragmentami. Diego Gómez nieznacznie spudłował z bliska, Charalampos Kostoulas miał zablokowane uderzenie, a Olivier Boscagli posłał piłkę nad poprzeczką. Gospodarze również nie grali bezbłędnie, jednak po dwóch bramkach mogli pozwolić sobie na większą cierpliwość.

Brighton naciskał, Liverpool zachował spokój

Po zmianie stron zespół Brighton próbował skrócić dystans. W 48. minucie Luka Vuskovic nieznacznie przestrzelił po rzucie rożnym, a chwilę później gospodarze stracili Floriana Wirtza, który z powodu urazu został zmieniony przez Treymaurice'a Nyoni'ego. Po stronie gości wcześniej z tego samego powodu boisko opuścił Ferdi Kadıoğlu, zastąpiony przez Costinhę.

W dalszej części meczu Brighton częściej utrzymywał się przy piłce, ale brakowało mu ostatniego podania i precyzji w polu karnym. Liverpool oddał inicjatywę, pilnując dwubramkowego zapasu. Próby Diego Gómeza, Yasin Ayariego, Maxim De Cuypera i Georginia Ruttera nie przyniosły kontaktowego gola, a w doliczonym czasie strzał De Cuypera został zablokowany. Po drugiej stronie Cody Gakpo nie wykorzystał jeszcze okazji z dystansu, a gospodarze spokojnie zarządzali końcówką.

Gospodarze dowieźli zwycięstwo bez straty bramki. Brighton miał więcej posiadania piłki, 64 procent do 36, i oddał więcej strzałów, ale tylko jeden z nich był celny. Liverpool wygrał dzięki zdecydowaniu w kluczowych momentach, a na Anfield dopisał trzy punkty po meczu, w którym jego rywal miał argumenty, lecz nie znalazł sposobu na przełożenie ich na wynik.

Przebieg meczu

6'
↑ Ferdi Kadıoğlu ↓ Costinha
Pascal Groß samobój
17'
Alexander Isak Bradley Barcola
⚽
21'
45+3'
Olivier Boscagli
45'
↑ Olivier Boscagli ↓ Jack Hinshelwood
54'
↑ Chema Andrés ↓ Malick Yalcouyé
↑ Florian Wirtz ↓ Treymaurice Nyoni
65'
73'
Costinha
75'
↑ Yasin Ayari ↓ Georginio Rutter
↑ Bradley Barcola ↓ Rio Ngumoha
77'
↑ Alexander Isak ↓ Lewis Koumas
77'
↑ Milos Kerkez ↓ Konstantinos Tsimikas
88'

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.

Zaloguj się

Podobne wiadomości

Wszystkie artykuły

Ostatnie wiadomości