Ødegaard dał Arsenalowi zwycięstwo. Hull City długo bronił się w Londynie
[email protected] / depositphotos.com
Przez ponad godzinę Arsenal szukał sposobu na przełamanie konsekwentnego Hull City. W końcu wystarczyła jedna przytomna reakcja w polu karnym, by Arsenal Londyn - Hull City zakończył się zwycięstwem gospodarzy 1:0. O losach spotkania Premier League zadecydował Martin Ødegaard.
Cierpliwość Arsenalu, odwaga Hull City
Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, choć oba zespoły miały momenty, w których mogły otworzyć wynik. Hull City odpowiedział na początkową presję gospodarzy kilkoma odważnymi wypadami. Już w 2. minucie John Egan uderzył głową nieznacznie obok bramki, a chwilę później Semi Ajayi skierował piłkę w stronę Davida Raya, który poradził sobie z tym zagrożeniem.
Arsenal stopniowo przejmował inicjatywę. Declan Rice dwukrotnie próbował z dystansu, a Christos Tzolis był aktywny w polu karnym i przy stałych fragmentach. W 36. minucie jego główkę obronił Konstantinos Tzolakis, zaś pod koniec pierwszej połowy bramkarz Hull City zatrzymał także uderzenie Rice’a. Najbardziej nerwowy moment nastąpił w 43. minucie, gdy po analizie VAR nie przyznano Arsenalowi rzutu karnego.
Ødegaard wykorzystał drugą szansę
Po przerwie gospodarze przyspieszyli, ale długo nie potrafili znaleźć ostatniego podania. Próbowali Bruno Guimarães, Noni Madueke i Tzolis, jednak Tzolakis pozostawał najpewniejszym punktem swojej drużyny. Arsenal potrzebował nie tyle efektownego otwarcia, ile chwili skupienia w odpowiednim miejscu.
Nadeszła w 72. minucie. Madueke dostał piłkę po prawej stronie pola karnego i oddał strzał, który został obroniony. Futbolówka odbiła się jednak w taki sposób, że dopadł do niej Martin Ødegaard. Kapitan Arsenalu z bliska skierował ją prawą nogą do prawego rogu bramki. Jedno dobitne przyspieszenie akcji rozstrzygnęło mecz.
Arsenal prowadzi z Hull! Martin Odegaard trafia do siatki!
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 7, 2026
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/X6iajk8mWJ
Gol zmienił temperaturę spotkania. Hull City musiał odważniej poszukać wyrównania, a Arsenal dostał więcej przestrzeni na kolejne ataki. Wcześniejsze zmiany również nabrały znaczenia: Viktor Gyökeres i Mikel Merino pojawili się na boisku w 63. minucie, a Eberechi Eze oraz Piero Hincapié weszli sześć minut później.
Końcówka pod kontrolą gospodarzy
Hull City nie zrezygnował, ale po stracie gola nie stworzył sytuacji, która odebrałaby Arsenalowi prowadzenie. Obrona gości musiała jeszcze blokować uderzenia Eze i Madueke, a Tzolakis obronił próby Gyökeresa oraz Merino. Z drugiej strony Arsenal nie zamknął spotkania drugim trafieniem: w 93. minucie Madueke spudłował z centrum pola karnego.
W końcówce pojawiły się kartki i faule, lecz wynik pozostał niezmieniony. Hull City stracił Semi Ajayiego z powodu urazu, a na boisku nie brakowało twardej walki, między innymi po przewinieniach Brooke’a Nortona-Cuffy’ego i Nobela Mendy’ego. Arsenal zachował spokój w doliczonym czasie i dowiózł skromne, ale cenne zwycięstwo.
Arsenal dopisał trzy punkty
Spotkanie w Londynie miało prostą puentę: cierpliwość została nagrodzona, a o wyniku przesądził kapitan, który najlepiej zareagował na odbitą piłkę. Arsenal wygrał 1:0 i zakończył dziesiątą kolejkę Premier League z pełną pulą. Hull City może żałować, że mimo ambitnej postawy i długo utrzymywanego remisu nie wywiózł z Londynu choćby punktu.
Przebieg meczu
Czytaj więcej
Dodaj Offside.pl do ulubionych źródeł Google.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się