Paris Saint Germain wygrało z FC Barceloną 4:2. Paryżanie przetrwali comeback
Pixabay.com
Redaktor
Opublikowano:
Barcelona wróciła z 0:1 na 2:2, ale Paris Saint Germain nie pozwoliło, by wielki wieczór w Paryżu wymknął się z rąk. W hicie Ligi Mistrzów gospodarze wygrali 4:2, a o ich triumfie przesądziły dwa ciosy zadane w odstępie kilku minut.
To był mecz, w którym Paris Saint Germain musiało dwukrotnie odzyskiwać kontrolę nad wynikiem. Paryżanie oddali 22 strzały, w tym 15 celnych, podczas gdy FC Barcelona odpowiedziała 18 próbami i pięcioma uderzeniami w światło bramki. Statystyka posiadania była po stronie gości, lecz w polu karnym znacznie konkretniejszy okazał się zespół Luisa Enrique.
Doué dał PSG prowadzenie przed przerwą
Początek należał do obu zespołów, ale to PSG szybciej znalazło sposób na bramkarza rywali. Już w 2. minucie Khvicha Kvaratskhelia trafił w słupek, a później Joan García zatrzymywał kolejne próby gospodarzy. Barcelona również miała swoje momenty: Matvey Safonov obronił strzał Raphinhi, a w 20. minucie poradził sobie z uderzeniem Fermína Lópeza.
W 38. minucie paryżanie dopięli swego. João Neves zagrał głową do Désiré Doué, a młody Francuz uderzeniem z dystansu posłał piłkę w dolny róg. PSG schodziło na przerwę z prowadzeniem 1:0, choć Barcelona nie była zespołem bez argumentów.
MAMY GOLA W PARYŻU! DESIRE DOUE DAJE PROWADZENIE PSG! ⚽
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 20, 2026
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF pic.twitter.com/4LJ9O9PSZM
Barcelona odpowiedziała, lecz straciła drugiego gola
Po zmianie stron goście natychmiast podkręcili tempo. W 55. minucie Fermín López prostopadłym podaniem uruchomił Xaviego Esparta, a obrońca Barcelony zachował zimną krew i doprowadził do remisu. Chwilę wcześniej i chwilę później Safonov musiał interweniować po akcjach rywali, więc wyrównanie nie było przypadkiem.
BARCA WYRÓWNUJE! ⚽
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 20, 2026
Xavi Espart urwał się obrońcom gospodarzy 💪
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF pic.twitter.com/QErTcuB2bm
Mecz nabrał jeszcze większej temperatury po godzinie gry. Z powodu urazów boisko opuścili Dani Olmo i Ousmane Dembélé, a trenerzy zaczęli sięgać po ławkę. W 72. minucie PSG odzyskało prowadzenie. Doué dośrodkował z rzutu rożnego, a Lucas Hernández wygrał pojedynek w polu karnym i głową trafił do siatki.
HERNANDEZ! PSG WRACA NA PROWADZENIE! 🔥
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 20, 2026
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOZobd pic.twitter.com/X9XmOtzqsv
Yamal wyrównał, Vitinha zamknął mecz
Barcelona znów pokazała charakter. W 79. minucie Lamine Yamal dostał piłkę w trudnym miejscu po prawej stronie i kapitalnym strzałem w górny róg doprowadził do wyniku 2:2. W tym momencie wszystko wskazywało na końcówkę, w której jeden błąd może zdecydować o losach spotkania.
PSG odpowiedziało natychmiast. Dwie minuty później Vitinha dostał przestrzeń przed polem karnym i precyzyjnym uderzeniem po ziemi pokonał Joana Garcíę. To był moment, w którym gospodarze pokazali większą dojrzałość. Nie rzucili się bezładnie do ataku, tylko wykorzystali pierwszą otwartą przestrzeń.
CO ZA WYMIANA CIOSÓW W PARYŻU! 😱🔥
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 20, 2026
Yamal i Vitinha z cudownymi golami! 3:2 dla PSG! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF pic.twitter.com/Lm2jEjlQhz
W 86. minucie wynik ustalił Fabián Ruiz. Achraf Hakimi dograł piłkę bardzo blisko bramki, a pomocnik PSG z bliska dobił Barcelonę. Goście próbowali jeszcze odpowiedzieć, lecz Safonov i defensywa gospodarzy nie pozwolili już na kolejny zwrot. Joan García obronił aż dziesięć strzałów, jednak nawet tak dobry występ nie wystarczył Barcelonie do wywiezienia punktu.
Fabian Ruiz dobija Barce! 4:2 dla PSG! 🔥
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 20, 2026
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF pic.twitter.com/fV354JQJ4x
Wygrana 4:2 daje PSG nie tylko efektowny wieczór, ale także mocny sygnał przed kolejnymi meczami fazy ligowej. Paryżanie potrafili przetrwać dwa powroty Barcelony i w decydujących minutach zachowali więcej jakości pod bramką. Dla zespołu Hansiego Flicka to bolesna lekcja: sama kontrola piłki nie wystarczy, gdy rywal tak bezwzględnie wykorzystuje końcówkę.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się