OFFSIDE.PL

Radomiak wygrał w Kielcach. Dwa stałe fragmenty pogrążyły Koronę

Ilustracja domyślna

Pixabay.com

Opublikowano:

Przez ponad godzinę Suzuki Arena czekała na pierwszy cios, a kiedy wreszcie padł, spotkanie wymknęło się gospodarzom z rąk. Korona Kielce przegrała z Radomiakiem Radom 0:2 w 14. kolejce Ekstraklasy, choć długo miała argumenty, by myśleć o zupełnie innym zakończeniu.

Goście rozstrzygnęli mecz stałymi fragmentami. Najpierw Filip Koperski wykorzystał zamieszanie po dośrodkowaniu, a później Jan Grzesik zamknął kolejne dogranie po rzucie rożnym. Między tymi momentami Korona naciskała, lecz Filip Majchrowicz wyrósł na najważniejszą postać radomskiej defensywy.

Bez bramek, ale nie bez emocji

Pierwsza połowa nie przyniosła goli, jednak gospodarze szybko pokazali, że nie zamierzają oddać inicjatywy. Martin Remacle i Mariusz Stępiński szukali miejsca w polu karnym, a Patrik Hellebrand próbował zagrozić z dystansu. Najbliżej powodzenia był Stępiński, którego uderzenie głową z bardzo bliskiej odległości zatrzymał Majchrowicz.

Bramkarz Radomiaka nie ograniczał się do jednej interwencji. W 25. minucie obronił strzał Morgana Fassbendera, a przed przerwą goście przetrwali również kilka stałych fragmentów. Korona miała powody do satysfakcji z własnej aktywności, ale wynik 0:0 pozostawiał otwarte pytanie, czy ta przewaga znajdzie potwierdzenie po zmianie stron.

Stały fragment otworzył mecz

Po przerwie obraz spotkania przez kilka minut się nie zmienił. Korona nadal szukała drogi przez boczne sektory, a Wiktor Długosz dostarczał piłki w pole karne. W 65. minucie Camilo Mena trafił w słupek, co mogło stać się momentem przełomowym dla zespołu z Kielc.

Przełom nastąpił jednak po drugiej stronie boiska. W 69. minucie Radomiak wykorzystał rzut wolny i serię pojedynków w szesnastce. Jan Grzesik zgrał piłkę w kierunku bramki, a Filip Koperski z bliska skierował ją głową do siatki. Goście objęli prowadzenie 1:0, choć wcześniej to Korona częściej budowała wrażenie zespołu gotowego do zadania ciosu.

Strata bramki nie odebrała gospodarzom energii. Martin Remacle i Bartłomiej Smolarczyk próbowali odpowiedzieć, a wprowadzony później Michael Ameyaw od razu dołożył do gry dynamikę. Na drodze Korony wciąż stał jednak Filip Majchrowicz, który bronił zarówno strzały z pola karnego, jak i uderzenia z dalszej odległości.

Grzesik zamknął spotkanie

Korona z każdą minutą przenosiła coraz więcej zawodników pod bramkę Radomiaka, ale otwierała też przestrzeń do kontr i kolejnych dośrodkowań. W 82. minucie goście ponownie wykorzystali stały fragment. Po rzucie rożnym piłkę w pole karne posłał Luquinhas, a Jan Grzesik uderzeniem głową w górny róg podwyższył na 2:0.

Końcówka była już próbą ratowania wyniku przez kielczan. Nono, Kamil Jakubczyk i Ameyaw oddawali strzały, lecz Majchrowicz nie pozwolił sobie na błąd. W doliczonym czasie obronił jeszcze próby Jakubczyka i Ameyawa, a Radomiak musiał grać w osłabieniu po drugiej żółtej kartce dla Ziégo Ouattary. Nawet to nie zmieniło losów meczu.

Radomiak wywiózł z Kielc trzy punkty dzięki skuteczności przy stałych fragmentach i bardzo dobrej postawie bramkarza. Korona pozostaje z poczuciem niewykorzystanej szansy: długo była aktywniejsza, trafiła w słupek i stworzyła kilka dogodnych okazji, ale po pierwszym ciosie nie znalazła już odpowiedzi. Wynik 0:2 daje gościom zwycięstwo zbudowane na cierpliwości, obronie własnego pola karnego i bezwzględnym wykorzystaniu dwóch kluczowych momentów.

Przebieg meczu

Patrik Hellebrand
11'
Martin Remacle
27'
39'
Roberto Oliveira Alves
42'
Conrado
45+1'
Zie Mohamed Ouattara
Morgan Faßbender
45+1'
59'
Filip Koperski
68'
↑ Ronaldo Lumungo ↓ Che Nunnely
69'
⚽
Filip Koperski Jan Grzesik
↑ Patrik Hellebrand ↓ Nono
72'
↑ Morgan Faßbender ↓ Michael Ameyaw
72'
75'
↑ Bi Irié Fernand Gouré ↓ Guilherme Luiz
Bartlomiej·Smolarczyk
80'
↑ Martin Remacle ↓ Daniel Bak
80'
↑ Marcel·Pieczek ↓ Konrad Matuszewski
80'
82'
⚽
Jan Grzesik Lucas Lima Linhares
85'
Zie Mohamed Ouattara
89'
↑ Lucas Lima Linhares ↓ kacper karasek
↑ Ariel Mosor ↓ Dawid Błanik
90'

Bądź na bieżąco

Obserwuj Offside na Facebooku.

Czytaj więcej

Dodaj Offside.pl do ulubionych źródeł Google.

Dodaj w Google

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.

Zaloguj się

Podobne wiadomości

Wszystkie artykuły

Ostatnie wiadomości