Raków rozbił Legię przy Łazienkowskiej. Sześć goli i zwrot akcji po przerwie
Jakub Ziemianin / Raków Częstochowa
Legia Warszawa dwukrotnie łapała kontakt, ale Raków za każdym razem odpowiadał natychmiast. W Warszawie padło sześć goli, a częstochowianie wygrali 4:2 po spotkaniu, w którym po przerwie jeden zwrot akcji gonił kolejny.
W 14. kolejce Ekstraklasy pierwszy mocny sygnał wysłał Raków Częstochowa. W 21. minucie Fran Tudor zagrał prostopadle do Patryka Makucha, a napastnik gości prawą nogą trafił przy lewym słupku. Wcześniej gospodarze próbowali uderzeń z dystansu, lecz nie potrafili przełożyć ich na realne zagrożenie.
Początek nie był jednostronny, ale Raków szybciej wykorzystywał wolne przestrzenie po odbiorze piłki. W 13. minucie Vladyslav Kochergin uderzył wysoko nad bramką, a chwilę później Mahir Emreli zmusił Ottó Hindricha do interwencji. Legia odpowiedziała próbami Rafała Augustyniaka, Bohdana Viunnyka i Łukasza Zjawińskiego, jednak żadna z nich nie przyniosła wyrównania.
Raków był blisko podwyższenia jeszcze przed przerwą. W 33. minucie Hindrich obronił strzał Emreliego, a chwilę później Makuch trafił w prawy słupek. Gospodarze przetrwali ten fragment, a po zmianie stron na boisku pojawił się Vahan Bichakhchyan, zastępując Franciszka Stępniewskiego. To wejście szybko nadało akcjom Legii większą energię.
Gol za golem i anulowane trafienie
Gospodarze wyrównali w 56. minucie. Kacper Chodyna dopadł do piłki w polu karnym i uderzeniem prawą nogą pokonał Tarika Karicia. Raków nie pozwolił jednak, by ten gol zmienił układ sił. Dwie minuty później Mahir Emreli podał do Ericka Otieno, który płaskim strzałem z lewej strony pola karnego przywrócił gościom prowadzenie.
W 61. minucie częstochowianie odskoczyli na 3:1. Erick Otieno dośrodkował, a Oliwier Kwiatkowski z bliska skierował piłkę do siatki. Legia odpowiedziała błyskawicznie: w 63. minucie Vahan Bichakhchyan uderzył z dystansu w lewy dolny róg po podaniu Bohdana Viunnyka. Przy stanie 2:3 gospodarze znów uwierzyli, że mogą odwrócić losy meczu.
Najważniejszy moment dla ich nadziei przyszedł w 66. minucie. Robert Deziel trafił do bramki, lecz po analizie VAR gol został anulowany. Legia straciła szansę na wyrównanie, a Raków zyskał czas potrzebny do odzyskania kontroli nad wynikiem. W takich meczach jedna decyzja potrafi zmienić ciężar całego wieczoru, a ta wyraźnie zadziałała na korzyść gości.
Kwiatkowski zamknął wieczór
W 72. minucie Oliwier Kwiatkowski zdobył drugą bramkę. Po szybkim ataku i zablokowanym uderzeniu Mahira Emreliego dopadł do piłki bardzo blisko bramki i podwyższył na 4:2. Dla Rakowa był to cios w idealnym momencie, a dla Legii sygnał, że każdy kolejny błąd będzie oznaczał koniec marzeń o remisie.
Trenerzy próbowali jeszcze zmienić obraz końcówki. Raków wprowadził Ádina Molnára, Jakuba Jendrykę, Karola Struskiego i Marko Bulata, a Legia posłała do gry Michała Ševčíka oraz Henrique’a Arreiola. Gospodarze mieli sytuacje: Tarik Karić obronił strzały Vahana Bichakhchyana i Łukasza Zjawińskiego, a w 91. minucie Zjawiński niecelnie główkował po dośrodkowaniu Kamila Piątkowskiego.
Goście nie oddali już przewagi. W doliczonym czasie Fran Tudor ucierpiał po starciu, ale Raków spokojnie dotrwał do końcowego gwizdka. Legia próbowała jeszcze wymusić kolejne okazje stałymi fragmentami i dośrodkowaniami, jednak defensywa częstochowian nie dopuściła do trzeciego trafienia.
Raków wygrał przy Łazienkowskiej 4:2, bo na każdą próbę powrotu Legii odpowiadał kolejnym ciosem. Dwie bramki Kwiatkowskiego, anulowane trafienie Deziela i skuteczność po przerwie ustawiły ten mecz. Wcześniej zapowiadaliśmy to starcie w materiale o pojedynku Legii z Rakowem; po końcowym gwizdku najważniejszy wniosek jest jasny: trzy punkty jadą do Częstochowy, a gospodarze zostają z poczuciem niewykorzystanej szansy.
Przebieg meczu
Czytaj więcej
Dodaj Offside.pl do ulubionych źródeł Google.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się