Sassuolo – Juventus Turyn 3:2. Szalony finisz i zwycięstwo gospodarzy
Pixabay.com
Redaktor
Opublikowano:
Aktualizacja:
Pięć goli po przerwie, dwa wyrównania Juventusu i cios zadany w ostatniej akcji, na Mapei Stadium w spotkaniu 4. kolejki Serie A długo nic nie zapowiadało takiego finału. Sassuolo - Juventus Turyn zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 3:2, choć turyńczycy mieli więcej piłki i oddali więcej strzałów.

Przed pierwszym gwizdkiem opisywaliśmy wyjściowe składy obu drużyn. Alberto Aquilani ustawił Sassuolo w systemie 4-2-3-1, a Luciano Spalletti odpowiedział identycznym ustawieniem Juventusu Turyn. Ten sam plan na papierze nie oznaczał jednak takiego samego meczu. Goście częściej byli przy piłce, ale gospodarze lepiej wykorzystali momenty, w których spotkanie wymykało się spod kontroli.
Bez goli, ale z ostrzeżeniami
Pierwsza połowa była zamknięta i nerwowa. Juventus szukał miejsca dla Kerima Alajbegovicia oraz Francisco Conceição, natomiast Sassuolo próbowało uruchamiać Domenico Berardiego i Sebastiano Esposito. Najlepszą okazję gospodarzy miał Berardi, jego uderzenie z pola karnego obronił Guglielmo Vicario. Po drugiej stronie Arijanet Murić zatrzymał próby Teuna Koopmeinersa i Conceição. Do przerwy było 0:0, ale bramkarze nie mogli narzekać na brak pracy.
Po zmianie stron tempo wzrosło natychmiast. Juventus musiał dokonać korekty już w przerwie, gdy Lloyd Kelly zastąpił Jhona Lucumíego. Później na boisku pojawili się Edon Zhegrova i Nick Woltemade. Te roszady przyniosły gościom energię, lecz zanim zdążyli przejąć mecz, Sassuolo wyprowadziło pierwszy mocny cios.
Esposito otworzył festiwal bramek
W 65. minucie Sebastiano Esposito dopadł do piłki w środku pola karnego i prawą nogą posłał ją przy lewym słupku. Asystę przy trafieniu na 1:0 zanotował Nemanja Matić. Sassuolo dostało dokładnie to, czego potrzebowało: prowadzenie po okresie, w którym Juventus miał inicjatywę, lecz nie potrafił zamienić jej na bramkę.
Goście odpowiedzieli w 82. minucie. Edon Zhegrova znalazł przestrzeń w polu karnym i lewą nogą wyrównał na 1:1. Juventus naciskał coraz mocniej, ale otwarcie meczu w końcówce obnażyło również jego problem z zabezpieczeniem własnej bramki. Sześć minut później Sassuolo znów było z przodu. Kieron Bowie wykorzystał podanie Darryla Bakoli i przywrócił gospodarzom prowadzenie.
Decydujący cios w doliczonym czasie
Juventus nie odpuścił. W pierwszej minucie doliczonego czasu Zhegrova skompletował dublet, trafiając po podaniu Randala Kolo Muaniego. Przy stanie 2:2 wydawało się, że przyjezdni uratowali przynajmniej punkt. Mapei Stadium miał jednak zobaczyć jeszcze jedną akcję.
W 94. minucie Vasilije Adžić ruszył z szybkim atakiem i po podaniu Armanda Laurientégo uderzył prawą nogą w górny róg bramki. 3:2. Sassuolo wykorzystało ostatnią szansę, a Juventus po raz drugi w tej części gry musiał gonić wynik bez czasu na kolejną odpowiedź.
Statystyki pokazują, dlaczego goście długo byli w grze: Juventus miał 55 procent posiadania, oddał 18 strzałów i wywalczył dziewięć rzutów rożnych. Sassuolo odpowiedziało jednak większą skutecznością w kluczowych momentach. Gospodarze oddali dziesięć strzałów, a mimo dwóch późnych wyrównań Juventusu zachowali spokój w ostatniej akcji.
Składy
Sassuolo (4-2-3-1): Arijanet Murić, Simone Cinquegrano, Jay Idzes, Fedde Leysen, Josh Doig, Nemanja Matić, Luca Lipani, Domenico Berardi, Kristian Thorstvedt, Armand Laurienté, Sebastiano Esposito.
Juventus Turyn (4-2-3-1): Guglielmo Vicario, Pierre Kalulu, Gleison Bremer, Jhon Lucumí, Zeki Çelik, Douglas Luiz, Teun Koopmeiners, Francisco Conceição, Nicolás González, Kerim Alajbegović, Randal Kolo Muani.
Dla Sassuolo to zwycięstwo z gatunku tych, które budują sezon: zespół przetrwał napór, wykorzystał własne momenty i odpowiedział na oba wyrównania Juventusu. Goście wracają z Reggio Emilia z poczuciem straconej szansy, bo przy przewadze w posiadaniu i liczbie sytuacji nie dowieźli nawet remisu.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się