Brest - PSG 0:1. Ferran Torres zadał cios, Safonov ocalił zwycięstwo
Pixabay.com
Redaktor
Opublikowano:
Aktualizacja:
Jedno przyspieszenie wystarczyło Paris Saint Germain, by ustawić mecz pod własną kontrolą, ale później paryski plan długo wisiał na włosku. Stade Brestois 29 - Paris Saint Germain zakończyło się wynikiem 0:1, choć gospodarze po przerwie znaleźli przestrzeń, by odebrać faworytowi komfort.
Ferran Torres otworzył mecz jednym ruchem
Już w 5. minucie Ferran Torres dostał piłkę od Ousmane'a Dembélé i uderzeniem prawą nogą z dystansu posłał ją przy prawym słupku. PSG nie potrzebowało długiego budowania przewagi. Wystarczyła wymiana podań i szybkie wykorzystanie wolnej strefy przed polem karnym.
⏱️ 90’ I Une victoire importante ! 👊
— Paris Saint-Germain (@PSG_inside) September 13, 2026
⚽️ 5' Ferran #SB29PSG 0️⃣-1️⃣ I @Ligue1 pic.twitter.com/KN2YJjBY9W
Początek należał do gości, lecz Brest nie zamierzał oddać spotkania bez odpowiedzi. Pathé Mboup dwukrotnie zmusił Matveya Safonova do interwencji, a Ludovic Ajorque szukał przewagi w powietrzu. Po drugiej stronie boiska uderzenia Kvaratskhelii i Dembélé nie pozwoliły gospodarzom całkowicie zamknąć się na własnej połowie.
Brest wracał do meczu, PSG traciło kontrolę
W pierwszej połowie paryżanie mieli więcej piłki, ale ich przewaga nie przekładała się na bezpieczny dystans. W 26. minucie Safonov zatrzymał strzał Mboupa, a kilka minut później Brest zapłacił cenę za ostrzejszą grę, gdy żółtą kartkę zobaczył Kamory Doumbia. Chwilę wcześniej gospodarze potrafili jednak przenieść ciężar gry pod bramkę PSG.
Spotkanie straciło Achrafa Hakimiego, który w 39. minucie opuścił boisko z powodu urazu. W jego miejsce wszedł Fabián Ruiz, co zmieniło paryski układ: PSG zyskało dodatkowego zawodnika do kontroli środka, ale straciło część dynamiki prawej strony. Do przerwy utrzymało prowadzenie, choć Brest stopniowo skracał dystans między liniami.
Słupek Doumbii i parada, która rozstrzygnęła wieczór
Najważniejszy moment drugiej połowy wydarzył się w 50. minucie. Doumbia znalazł miejsce w centrum pola karnego i trafił w prawy słupek. Kilka minut później ten sam zawodnik uderzył głową, lecz Safonov odbił piłkę przy prawym słupku. Bramkarz PSG zaczął bronić wyniku nie ustawieniem całego zespołu, ale serią pojedynczych decyzji podejmowanych w ułamku sekundy.
PSG próbowało odzyskać rytm zmianami. W 66. minucie na boisku pojawili się Maghnes Akliouche i Désiré Doué, a później także Dro Fernández oraz Mika Godts. Brest odpowiadał własnymi korektami, wprowadzając Josepha Nonge'a, Lucasa Tousarta i Djyliana N'Guessana. W 72. minucie João Neves był o krok od podwyższenia, lecz jego próbę zatrzymano na linii bramkowej.
Końcówka pod znakiem obrony PSG
Ostatni kwadrans należał do Brestu. Gospodarze zamienili cierpliwe rozegranie na bezpośrednie ataki, a PSG coraz częściej broniło pola karnego. Safonov ponownie wygrał pojedynek z Mboupem w 87. minucie, gdy obronił strzał przy prawym słupku. Paris Saint Germain utrzymało jednak strukturę w najważniejszych momentach: Willian Pacho czyścił niebezpieczne strefy, a João Neves i Vitinha zamykali środek, zamiast szukać za wszelką cenę kolejnego gola.
Brest przegrał minimalnie, ale nie był bezradny. Słupek, kilka celnych strzałów i presja po przerwie wystarczyły, by zepchnąć PSG do obrony. Paryżanie wywieźli komplet punktów dzięki szybkiemu otwarciu oraz bramkarzowi, który w drugiej połowie przejął rolę ostatniego argumentu. W Ligue 1 liczy się nie tylko narzucenie systemu, lecz także umiejętność przetrwania chwili, gdy mecz zaczyna wymykać się spod kontroli.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się