FC Barcelona rozbiła Racing Santander 7:2. Mecz, który wymknął się spod kontroli
Musiu0 / depositphotos.com
Redaktor
Opublikowano:
Aktualizacja:
To miał być wieczór pod kontrolą gospodarzy, ale szybko zamienił się w otwartą wymianę ciosów. FC Barcelona wygrała z Racing Santander 7:2, a o charakterze spotkania zdecydowała pierwsza połowa, w której padło pięć goli, zmarnowany rzut karny i samobójcze trafienie.
W spotkaniu FC Barcelona - Racing Santander gospodarze od początku ustawili mecz wysoko. Ich 4-3-3 dawało przewagę przy pierwszym podaniu i pozwalało szybko przenosić akcje na skrzydła. Już w 8. minucie João Cancelo otworzył wynik uderzeniem z dystansu po podaniu Lamine'a Yamala. Racing odpowiedział ustawieniem 4-1-3-2, lecz jego środkowy blok długo nie nadążał za ruchem napastników Barcelony.
Raphinha nadał spotkaniu własny rytm
W 25. minucie Barcelona dostała drugi impuls. Po faulu Pedro Felipe w polu karnym Raphinha wykorzystał jedenastkę i podwyższył na 2:0. Racing nie zniknął jednak z meczu. Pięć minut później Maguette Gueye wykończył akcję po podaniu Asiera Villalibre, zmniejszając stratę do jednej bramki.
Najważniejsza odpowiedź gospodarzy przyszła natychmiast. W 36. minucie Asier Villalibre skierował piłkę do własnej bramki, a sześć minut później Raphinha po zagraniu Daniego Olmo trafił po raz drugi. Wynik 4:1 do przerwy nie był efektem jednej długiej dominacji, lecz serii sytuacji, w których Barcelona bezlitośnie wykorzystywała przewagę techniczną i tempo ataków.
Przed przerwą wydarzyło się jeszcze więcej. Barcelona otrzymała kolejny rzut karny po faulu na Karimie Adeyemim, ale Lamine Yamal przegrał pojedynek z Julenem Agirrezabalą. To nie zmieniło obrazu pierwszej połowy, lecz pokazało, że Racing potrafił jeszcze znaleźć moment reakcji, gdy akcja przenosiła się w jego pole karne.
Racing próbował wrócić, Barcelona natychmiast odpowiedziała
Po zmianie stron gospodarze musieli zarządzać przewagą, a nie tylko ją powiększać. Kontuzja Joana Garcíi wymusiła wejście Wojciecha Szczęsnego, a w 59. minucie Racing dokonał potrójnej zmiany. Chwilę później goście znów złapali kontakt z wydarzeniami: Yassir Zabiri w 65. minucie zdobył bramkę z bliska i zrobiło się 4:2.
Ten moment mógł otworzyć końcówkę, ale Barcelona odpowiedziała w sposób charakterystyczny dla zespołu, który dobrze wykorzystuje przestrzeń po nieudanym pressingu rywala. Karim Adeyemi wywalczył kolejny rzut karny, a Raphinha w 67. minucie skompletował hat-tricka. Od tego momentu Racing musiał ryzykować jeszcze więcej, co tylko powiększało obszary do ataku za jego linią pomocy.
W 79. minucie Gabriel Jesus, wprowadzony za Raphinhę, podwyższył po asyście Yamala. Dziesięć minut później sam Yamal ustalił wynik na 7:2 po szybkim kontrataku i podaniu Karima Adeyemiego. Barcelona do końca szukała kolejnych okazji, a Racing próbował odpowiadać pojedynczymi akcjami, lecz mecz dawno stracił równowagę.
Składy
FC Barcelona (4-3-3): Joan García; Eric García, Andreas Christensen, Gerard Martín, João Cancelo; Dani Olmo, Rodri, Pedri; Lamine Yamal, Raphinha, Karim Adeyemi.
Racing Santander (4-1-3-2): Julen Agirrezabala; Manu Hernando, Pedro Felipe, Facundo González, Aarón Martín; Matteo Prati; Sergio Canales, Maguette Gueye, Íñigo Sáinz-Maza; Asier Villalibre, Juan Carlos Arana.
Dla FC Barcelony zwycięstwo jest przede wszystkim demonstracją siły w ataku: siedem goli, trzy trafienia Raphinhi i udział Yamala przy kilku kluczowych momentach. Racing Santander może wskazać na dwa zdobyte gole, ale jego struktura obronna nie wytrzymała tempa oraz jakości gospodarzy. Wynik 7:2 zamyka mecz, w którym jedna drużyna narzuciła rytm, a druga potrafiła odpowiadać tylko do chwili następnego ciosu.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się