Tottenham zremisował z Evertonem. Bramkarze zatrzymali bezbramkowy mecz
Pixabay.com
Redaktor
Opublikowano:
Aktualizacja:
Bez goli, ale nie bez emocji. Tottenham przez większość spotkania prowadził grę, a Everton w końcówce znalazł kilka sposobów, by odpowiedzieć na presję gospodarzy. Ostatecznie na stadionie Tottenhamu padł remis 0:0, który w dużej mierze zawdzięczamy skuteczności obu bramkarzy.
Tottenham miał piłkę przez 62% czasu i oddał 14 strzałów, jednak tylko dwa z nich zmusiły Jordana Pickforda do interwencji. Everton odpowiedział 13 próbami, trzema celnymi uderzeniami i bardzo konsekwentną pracą bez piłki. Wynik oraz przebieg spotkania można sprawdzić także w relacji Tottenham - Everton.
Początek pod dyktando gospodarzy
Tottenham od pierwszych minut próbował rozciągać ustawienie rywala. Sávio często schodził do gry między liniami, a Andy Robertson szukał miejsca do dośrodkowań z lewej strony. Już w 5. minucie Jan Paul van Hecke nie wykorzystał dobrej sytuacji po stałym fragmencie. Chwilę później zablokowane zostały uderzenia Mateusa Fernandesa i Archiego Graya, a Omar Marmoush również nie znalazł drogi do bramki.
Everton nie ograniczał się do obrony. Ainsley Maitland-Niles próbował zaskoczyć Antonína Kinský'ego strzałem z dystansu, a goście regularnie wygrywali pojedynki o drugą piłkę. Tottenham miał więcej cierpliwości w rozegraniu, lecz nie przekładało się to na klarowne okazje. Najlepszym podsumowaniem pierwszej połowy było 0:0, choć gospodarze częściej byli przy piłce.
Pickford i Kinský bezbłędni
Po przerwie mecz stał się bardziej otwarty. Tottenham przyspieszał po odbiorach, Everton odpowiadał szybkimi wyjściami i stałymi fragmentami. Gospodarze dokonali pierwszych potrójnych zmian w 63. minucie, wprowadzając Lucasa Bergvalla, Mathysa Tela i Mohammeda Kudusa. Zmiany zwiększyły tempo akcji, ale nie rozwiązały najważniejszego problemu: wykończenia.
W 89. minucie Lucas Bergvall oddał mocny strzał z dystansu, który Jordan Pickford odbił przy słupku. Wcześniej bramkarz Evertonu zatrzymał także inne próby Tottenhamu, a łącznie zanotował dwie obrony. Po drugiej stronie Antonín Kinský miał trzy skuteczne interwencje. Najważniejszą wykonał przy uderzeniu z pola karnego, dzięki czemu Tottenham nie stracił gola w momencie, gdy Everton coraz odważniej atakował.
Końcówka przyniosła jeszcze kilka stałych fragmentów i nerwowych momentów pod obiema bramkami. Everton wykonywał rzuty rożne, Tottenham próbował odpowiedzieć po dośrodkowaniach Robertsona. Żadna z drużyn nie zdołała jednak przechylić szali na swoją stronę. Gospodarze mieli przewagę w posiadaniu i dokładności podań, ale goście lepiej bronili dostępu do najgroźniejszych stref.
Remis, który zostawia niedosyt
Bezbramkowy wynik oznacza, że Tottenham nadal czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie. W czterech kolejkach londyńczycy potrafili kontrolować fragmenty spotkań, lecz wciąż brakuje im skuteczności pod bramką. Everton może patrzeć na ten punkt z większym spokojem: przetrwał długie okresy dominacji gospodarzy i sam miał wystarczająco dużo sytuacji, by wrócić z kompletem punktów.
W tabeli Premier League obie drużyny dopisują po jednym punkcie, ale dla Tottenhamu to przede wszystkim sygnał, że sama przewaga w posiadaniu nie wystarczy. W następnym meczu kluczowe będzie przełożenie kontroli nad piłką na sytuacje, których nie zatrzyma nawet dobrze dysponowany bramkarz.
Składy
Tottenham (4-2-3-1): Antonín Kinský; Archie Gray, Jan Paul van Hecke, Micky van de Ven, Andy Robertson; Rodrigo Bentancur, Sandro Tonali; Sávio, Mateus Fernandes, Omar Marmoush; Dominic Solanke.
Everton (4-1-4-1): Jordan Pickford; Ainsley Maitland-Niles, James Tarkowski, Jarrad Branthwaite, Vitaliy Mykolenko; James Garner; Brennan Johnson, Harrison Armstrong, Kiernan Dewsbury-Hall, Tyrique George; Thierno Barry.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się