Offside.pl - pobierz aplikację z Google Play

Debiut Roberta Lewandowskiego w MLS. Chicago Fire przegrywa z Interem Miami, Suárez z dubletem

Grafika Offside.pl

mrogowski_photography / depositphotos.com

Opublikowano:

Aktualizacja:

W nocy z 22 na 23 lipca 2026 roku Robert Lewandowski zadebiutował w barwach Chicago Fire w wyjazdowym meczu przeciwko Interowi Miami na Nu Stadium, kończącym się porażką jego zespołu 2:3. Polak wyszedł w podstawowym składzie i rozegrał 62 minuty, a ozdobą spotkania był jego bezpośredni pojedynek ze starym znajomym z Barcelony, Luisem Suárezem, który poprowadził gospodarzy do zwycięstwa dubletem.

Kibice zgromadzeni na trybunach liczyli na wielkie starcie dwóch legendarnych napastników. Choć w kadrze meczowej gospodarzy zabrakło odpoczywającego po mistrzostwach świata Lionela Messiego, to Luis Suárez oraz Robert Lewandowski od pierwszych minut przyciągali całą uwagę kamer i fanów. Atmosfera w MLS jest unikalna, ale ten wieczór należał do kategorii wyjątkowych.

Już w 18. minucie spotkania trybuny zamarły, gdy Chicago Fire objęło prowadzenie. Robert Lewandowski wywarł dynamiczną presję na bramkarzu Interu Miami, Rocco Riosie Novo, który spanikował pod naciskiem polskiego snajpera i skierował piłkę do własnej siatki. Fatalny błąd golkipera dał gościom niespodziewane prowadzenie, pokazując jak cenne może być samo doświadczenie i instynkt Lewandowskiego, nawet gdy nie dotyka bezpośrednio futbolówki.

Radość ekipy z Wietrznego Miasta nie trwała jednak długo. W 27. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Interu Miami, który na bramkę pewnym uderzeniem zamienił niezawodny Luis Suárez. Ten sam napastnik tuż po przerwie, w 51. minucie, sprytnym strzałem wykończył składną akcję gospodarzy, wyprowadzając Inter na prowadzenie 2:1 i po raz kolejny udowadniając swój snajperski kunszt.

Robert Lewandowski opuścił boisko w 62. minucie, ustępując miejsca Robinowi Lodowi. Polak w swoim pierwszym występie na amerykańskich boiskach nie zdołał oddać celnego strzału, ale jego ruchliwość i walka z obrońcami dały cenne wskazówki sztabowi szkoleniowemu. Po meczu polski napastnik podzielił się swoimi przemyśleniami za pośrednictwem mediów społecznościowych.

"Wynik nie był taki, na jaki liczyliśmy, ale będziemy dalej ciężko pracować i skupimy się na tym, co przed nami" - napisał Robert Lewandowski na swoim profilu na Instagramie.

Po zejściu Polaka z boiska mecz wciąż trzymał w napięciu. W 67. minucie rezerwowy Puso Dithejane strzelił swojego pierwszego gola w MLS, dając Chicago Fire wyrównanie na 2:2. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy, a konkretnie do Prestona Plambecka, który w 87. minucie dobił strzał Luisa Suáreza i ustalił wynik na 3:2, wprawiając w ekstazę kibiców na Nu Stadium.

Dla Roberta Lewandowskiego debiut w Stanach Zjednoczonych okazał się cenną lekcją. Napastnik otwarcie przyznał, że amerykańska liga ma swoją specyfikę i wymaga pełnego przygotowania fizycznego oraz zrozumienia z nowymi kolegami z zespołu.

"Trochę czasu na pewno będzie potrzeba, żeby się wkomponować" - ocenił po spotkaniu Robert Lewandowski.

Przed sztabem szkoleniowym Chicago Fire pracowite dni, aby optymalnie wykorzystać potencjał polskiego napastnika w nadchodzących kolejkach ligowych.

Źródło: Meczyki.pl

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.

Zaloguj się

Podobne wiadomości

Wszystkie artykuły

Ostatnie wiadomości