FC Barcelona uciekła spod kontroli Levante. Szalona końcówka i zwycięstwo 4:2
Musiu0 / depositphotos.com
Redaktor
Opublikowano:
Aktualizacja:
Barcelona przez ponad godzinę prowadziła mecz jak partia rozgrywana na własnych warunkach, ale w końcówce Levante rozszarpało jej spokojny scenariusz. Ostatecznie Levante - FC Barcelona zakończyło się wynikiem 2:4, choć po golu na 1:3 gospodarze poczuli, że mogą jeszcze odwrócić losy spotkania.
Wcześniej relacjonowaliśmy moment, w którym goście prowadzili już trzema bramkami. Tym razem obraz meczu zmienił się jednak w ostatnim kwadransie: Levante przyspieszyło, a Barcelona musiała bronić przewagi, którą wcześniej budowała dzięki kontroli piłki i precyzji pod polem karnym.
Barcelona zbudowała przewagę w pierwszej połowie
FC Barcelona od początku ustawiła spotkanie w rytmie długich, cierpliwych wymian. Goście mieli 74% posiadania piłki i wykonali 781 podań, podczas gdy Levante odpowiedziało 26% posiadania oraz 236 podaniami. Nie był to jednak jałowy obieg futbolówki. W 5. minucie Xavi Espart wykorzystał podanie Raphinhi i uderzeniem z pola karnego otworzył wynik. Raphinha był także przy drugim trafieniu: w 19. minucie Lamine Yamal zamknął akcję strzałem z centrum pola karnego.
GOAL BY LAMINE YAMAL!
— FC Barcelona (@FCBarcelona) September 13, 2026
⚽️ 0-2 | ⏱️19’ pic.twitter.com/bFroTzlI05
LAMINE SCORES AGAIN! 🥶
— FC Barcelona (@FCBarcelona) September 13, 2026
⚽️ 0-3 | ⏱️ 47’ pic.twitter.com/Oje39hhz8v
Levante nie zniknęło z meczu. Roger Brugué i Víctor García znajdowali przestrzeń po odzyskaniu piłki, a Joan García musiał interweniować po strzałach gospodarzy. Barcelona miała przewagę w organizacji, lecz jej obrona nie była nieprzenikalna. Kontuzja Gerarda Martína wymusiła zmianę jeszcze przed przerwą, a po sześciu doliczonych minutach wynik nadal wynosił 0:2.
Rzut karny dał gościom pozorny komfort
Po zmianie stron Barcelona od razu wróciła do wysokiego tempa. Lamine Yamal wywalczył rzut karny, a w 48. minucie sam zamienił go na trzecią bramkę. W tym momencie mecz wyglądał na zamknięty, zwłaszcza że goście nadal potrafili przenosić ciężar gry na połowę Levante bez nerwowych strat.
46' |0-3| Gol del @FCBarcelona_es. Marca Lamine Yamal desde los once metros.#LevanteUDBarça
— Levante UD (@LevanteUD) September 13, 2026
Decyzje zmian pokazały, że Barcelona chciała kontrolować końcówkę przez świeżość i jakość techniczną. Na boisku pojawili się między innymi Dani Olmo, Marc Bernal i Karim Adeyemi, ale gospodarze znaleźli inny sposób na odzyskanie inicjatywy: zaczęli grać szybciej, bardziej bezpośrednio i częściej atakowali drugą piłkę.
Levante wróciło, lecz Adeyemi zgasił pożar
W 79. minucie Iván Romero dobił piłkę z bliska i zdobył kontaktowego gola. Dziewięć minut później Roger Brugué wykorzystał szybki kontratak, zmniejszając stratę do jednej bramki. Z przewagi Barcelony zostało wtedy przede wszystkim wspomnienie: Levante miało impet, a każdy kolejny stały fragment mógł doprowadzić do wyrównania.
78' |1-3| ¡GOOOOOOOOLLLLL! ¡GOOOOOOOOLLLL de I. ROMERO!#LevanteUDBarça pic.twitter.com/6RTGgUrrVl
— Levante UD (@LevanteUD) September 13, 2026
90+3' |2-4| Gol del @FCBarcelona. Marca Adeyemi.#LevanteUDBarça
— Levante UD (@LevanteUD) September 13, 2026
Barcelona przetrwała najtrudniejsze minuty dzięki temu, że nie próbowała już prowadzić meczu wyłącznie posiadaniem. W doliczonym czasie Marc Bernal odnalazł w polu karnym Karima Adeyemiego, a rezerwowy uderzeniem z centrum pola karnego ustalił wynik na 4:2. To był cios nie tylko sportowy, lecz także taktyczny: Levante zostało ukarane za odważne podniesienie linii, a Barcelona odzyskała oddech w momencie, gdy mecz wymykał jej się z rąk.
THREE MORE POINTS! ✅ pic.twitter.com/8XVaD6MUmp
— FC Barcelona (@FCBarcelona) September 13, 2026
Składy
Levante (4-4-2): Mathew Ryan, Jeremy Toljan, Adrián de la Fuente, Aïssa Mandi, Manuel Sánchez, Víctor García, Hugo Sotelo, Jon Ander Olasagasti, Roger Brugué, Daniel Requena, Petar Ratkov.
FC Barcelona (4-3-3): Joan García, Eric García, Pau Cubarsí, Gerard Martín, Xavi Espart, Fermín López, Rodri, Pedri, Lamine Yamal, Raphinha, Anthony Gordon.
Barcelona wywiozła trzy punkty, ale wynik nie oddaje pełnego napięcia ostatnich minut. Levante pokazało, że przy odważniejszym pressingu i szybszym przejściu do ataku potrafiło rozbić kontrolny model gości. Dla zespołu Hansiego Flicka najważniejsze pozostaje zwycięstwo, lecz równie istotna będzie lekcja z końcówki: nawet prowadzenie 3:0 nie zamyka meczu, jeśli rywal dostanie przestrzeń do gry na własnych warunkach.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się