FC Porto rozbiło Napoli 4:1. Polacy bohaterami wieczoru w Lidze Mistrzów
mrogowski_photography / depositphotos.com
FC Porto urządziło Napoli bolesną lekcję skuteczności. Gospodarze wygrali 4:1, a w środku tego zwycięstwa znalazło się miejsce na dwa polskie akcenty: gola Jana Bednarka i trafienie Jakuba Kiwiora.
To był wieczór, w którym mecz długo pozostawał otwarty, lecz końcówka należała już wyłącznie do portugalskiego zespołu. Napoli straciło kontrolę po czerwonej kartce Rafa Marína, a Porto wykorzystało przewagę z bezwzględnością.
Bednarek dał Porto prowadzenie, McTominay odpowiedział
Początek należał do gospodarzy. Już w 11. minucie Gabri Veiga dośrodkował z rzutu rożnego, a Jan Bednarek wygrał walkę w polu karnym i głową skierował piłkę do siatki. Napoli nie zareagowało nerwowo. W 43. minucie Rasmus Højlund oddał strzał z lewej strony pola karnego, Diogo Costa obronił, lecz chwilę później Scott McTominay doprowadził do remisu. Pomocnik Napoli znalazł się w centrum akcji po serii prób swojego zespołu i przywrócił gościom wiarę w korzystny wynik.
11'- Gol di Bednarek#PortoNapoli 1-0
— Official SSC Napoli (@sscnapoli) November 4, 2026
GOOOOAAAL!! Pareggiamo con SCOOTT MCTOOMIINAAYY💪💙#PortoNapoli 1-1 pic.twitter.com/Ndzn3ItygW
— Official SSC Napoli (@sscnapoli) November 4, 2026
Veiga przywrócił Porto przewagę
Po przerwie gospodarze podkręcili tempo. Napoli miało swoje momenty, ale nie potrafiło zamienić ich na drugiego gola. W 52. minucie Pablo Rosario przegrał pojedynek z Alexem Meretem, a cztery minuty później Bednarek trafił w poprzeczkę po dośrodkowaniu Veigi z rzutu rożnego. Te sytuacje pokazywały, że Porto znów coraz mocniej naciska.
W 63. minucie Veiga trafił w poprzeczkę po strzale z dystansu, a osiem minut później już się nie pomylił. Po szybkim ataku Santiago Giménez zagrał prostopadle, a Veiga wykończył akcję lewą nogą. Ten gol zmienił ciężar spotkania. Porto odzyskało prowadzenie, a Napoli musiało zaryzykować i zostawić więcej miejsca za plecami.
71'- Rete di Gabri Veiga#PortoNapoli 2-1
— Official SSC Napoli (@sscnapoli) November 4, 2026
Gospodarze nie zamierzali bronić minimalnej przewagi. Samu Aghehowa po wejściu z ławki od razu zwiększył siłę Porto w polu karnym, a jego obecność zmuszała obrońców Napoli do głębszej gry. Goście odpowiadali stałymi fragmentami i dośrodkowaniami Kevina De Bruyne, jednak Diogo Costa pozostawał czujny.
Kiwior przypieczętował zwycięstwo
Napoli próbowało wrócić do gry, lecz Porto coraz częściej znajdowało przestrzeń pod bramką Alexa Mereta. W 80. minucie gospodarze wykorzystali kolejny stały fragment. Hwang In-Beom dośrodkował z rzutu rożnego, a Jakub Kiwior uderzeniem głową podwyższył na 3:1. Dla polskiego obrońcy był to moment szczególny, bo jego trafienie praktycznie zamknęło rywalizację.
Ostatni cios przyszedł w 88. minucie. Rafa Marín sfaulował w polu karnym, zobaczył czerwoną kartkę, a Samu Aghehowa w 90. minucie pewnie wykorzystał jedenastkę. Napoli mogło jeszcze odpowiedzieć, ale Costa obronił strzał Noi Langa w dolny róg. Końcówka pokazała różnicę między zespołem, który kontrolował emocje, a drużyną zmuszoną do chaotycznego pościgu.
Porto z mocnym sygnałem w Lidze Mistrzów
Wcześniej informowaliśmy o tym spotkaniu w zapowiedzi meczu FC Porto z Napoli. Boisko dopisało do tej historii wyraźną puentę: portugalski zespół nie tylko wygrał, ale też pokazał charakter po utracie prowadzenia. Napoli przez ponad godzinę pozostawało w grze, jednak w decydujących fragmentach zabrakło mu kontroli, a Porto zamieniło przewagę w efektowne 4:1.
To zwycięstwo ma znaczenie także w kontekście dalszej walki w Lidze Mistrzów. FC Porto dostało mocny impuls, a Bednarek i Kiwior zapisali się w protokole jako strzelcy bramek w jednym z najbardziej efektownych spotkań tej kolejki. Napoli opuszcza Porto z poczuciem, że remis był w zasięgu, lecz sama końcówka wymknęła się spod kontroli.
JAKUB KIWIOR JAK JAN BEDNAREK ⚽️
— Polsat Sport (@polsatsport) November 4, 2026
FC Porto pokonało Napoli 4⃣:1⃣ w Lidze Mistrzów #UCL #PORNAP pic.twitter.com/K5d11YXyYz
Przebieg meczu
Czytaj więcej
Dodaj Offside.pl do ulubionych źródeł Google.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się