OFFSIDE.PL

FC Porto - Napoli: gospodarze walczą o pierwsze punkty w Lidze Mistrzów

Jan Bednarek

mrogowski_photography / depositphotos.com

Opublikowano:

FC Porto wchodzi w czwartą kolejkę Ligi Mistrzów z zerowym dorobkiem, choć w Portugalii właśnie dopisało do swojej serii kolejne zwycięstwo. Na Estádio do Dragão przyjeżdża Napoli, które ma trzy punkty, lecz za sobą siedem wyjazdowych spotkań w Champions League bez wygranej. Początek meczu w środę 4 listopada o 21:00.

Gospodarze są na 35. miejscu tabeli fazy ligowej, a goście zajmują 24. pozycję. Różnica wynosi tylko trzy punkty, ale jej ciężar jest większy niż sama liczba: FC Porto nie może pozwolić sobie na czwartą porażkę, jeśli chce zachować realny kontakt z fazą pucharową.

W krajowych rozgrywkach zespół Francesco Farioliego wygrał ostatnio z Estoril 4:0, wcześniej pokonał Gil Vicente 1:0, a pomiędzy tymi meczami zwyciężył Académico de Viseu 1:0 w Pucharze Ligi. Europejski bilans wygląda zupełnie inaczej: porażki z Manchesterem City 0:2, Realem Betis 2:3 i PSV Eindhoven 0:1 sprawiły, że Porto za każdym razem musiało odrabiać stratę po pierwszym golu rywala. Właśnie ten kontrast, między dominacją w domu a bezradnością w trzech pierwszych kolejkach, nadaje środowemu spotkaniu szczególne napięcie.

Napoli przystąpi do meczu po zwycięstwie nad Bodø/Glimt 4:3, które dało mu pierwsze punkty w tej edycji rozgrywek. Wcześniej włoski klub przegrał z Arsenalem 0:1 i Villarrealem 1:3, a w Serie A uległ Juventusowi 0:2. To forma pełna sprzeczności: trzy punkty w Europie, lecz osiem straconych goli w trzech meczach fazy ligowej i wyjazdowa seria bez zwycięstwa, którą UEFA rozciąga do siedmiu spotkań.

Porto musi wygrać pojedynek z własnym europejskim cieniem

Historia bezpośrednich spotkań nie daje jednej stronie wyraźnej przewagi. Napoli wygrało oba mecze w Pucharze UEFA 1974/75, natomiast Porto przeszło dalej w Lidze Europy 2013/14 po remisie 2:2 w rewanżu i zwycięstwie 1:0 u siebie. Na korzyść gospodarzy działa także bilans domowych meczów z włoskimi klubami: osiem zwycięstw, osiem remisów i tylko cztery porażki w dwudziestu spotkaniach. To jednak kontekst, nie gotowa odpowiedź na pytanie o środowy wynik.

Francesco Farioli zapowiadał, że jego drużyna zmieni sposób podejścia do Napoli, a po meczu z Estoril podkreślał znaczenie zdobycia pierwszych punktów w Champions League. Z kolei André Silva mówił o szacunku dla rywala i ambicji zwycięstwa: „Zagramy z szacunkiem i pokorą, ale chcemy wygrać”, powiedział napastnik Porto. To deklaracja prosta, lecz dobrze opisuje położenie gospodarzy: nie potrzebują efektownej opowieści o kryzysie, tylko wieczoru, w którym ich krajowa pewność przeniesie się na europejską scenę.

Porto ma do dyspozycji Zaidu Sanusiego, który wrócił do pełnych treningów, ale jego sytuacja nie zamyka listy pytań. Oskar Pietuszewski pracował indywidualnie i pozostaje wątpliwy, a William Gomes, Vasco Sousa oraz Chris Smalling są poza planem na ten mecz. W Napoli nie zagrają Giovanni Di Lorenzo i Mathias Olivera, a problemy zdrowotne ograniczają również wybór w środku pola i ataku. Stanislav Lobotka leczy uraz kostki, natomiast występ Rasmusa Højlunda stał pod znakiem zapytania po chorobie. Przy takiej liczbie zmian mecz może zostać rozstrzygnięty nie przez efektowny schemat, lecz przez to, która ławka lepiej odpowie na wydarzenia po przerwie.

W tej układance szczególną rolę może odegrać Kevin De Bruyne, o ile zdoła wystąpić mimo problemu z kostką. Po stronie Porto ciężar kreacji spoczywa między innymi na Gabri Veidze i Borji Sainzu, którzy byli zaangażowani w budowanie wysokiego ligowego tempa zespołu. 

Na Estádio do Dragão spotkają się więc dwie drużyny z trzema punktami różnicy, ale z odmiennym rodzajem presji. Porto broni europejskiej wiarygodności po trzech porażkach, Napoli próbuje przerwać wyjazdową niemoc i przetrwać kadrowe braki. O 21:00 okaże się, czy domowa seria mistrza Portugalii ma przełożenie na Ligę Mistrzów.

Źródło: Notícias ao Minuto, Calcio Napoli 1926.

Przebieg meczu

Brak zdarzeń! Poczekaj na start spotkania!

Bądź na bieżąco

Obserwuj Offside na Facebooku.

Czytaj więcej

Dodaj Offside.pl do ulubionych źródeł Google.

Dodaj w Google

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.

Zaloguj się

Podobne wiadomości

Wszystkie artykuły

Ostatnie wiadomości