Jagiellonia wygrała ze Śląskiem. Dwa ciosy przed przerwą i nerwowa końcówka
Redaktor
Opublikowano:
Aktualizacja:
Jagiellonia miała mecz pod kontrolą, zanim sama zafundowała sobie nerwową końcówkę. W Białymstoku gospodarze pokonali Śląsk Wrocław 2:1, a o zwycięstwie zdecydowała świetna pierwsza połowa i skuteczność w kluczowych momentach.
Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław od początku była spotkaniem o wysokiej intensywności. Śląsk próbował odpowiadać stałymi fragmentami i uderzeniami z dystansu, ale gospodarze szybciej przenosili piłkę pod pole karne rywala. Już w 3. minucie Kajetan Szmyt oddał strzał z bliska, który został zablokowany, a chwilę później Jagiellonia wywalczyła dwie kolejne rożne.
Dwie bramki, które ustawiły spotkanie
Przewaga Jagiellonii przyniosła efekt w 19. minucie. Po szybkim ataku Sergio Lozano znalazł Kajetana Szmyta, a ten z centrum pola karnego trafił prawą nogą do środka bramki. To był cios wymierzony w moment, w którym Śląsk nie zdążył uporządkować ustawienia.
Goście mieli swoje odpowiedzi. W 25. minucie Sławomir Abramowicz obronił strzał Alexa Timossiego Anderssona, a dwie minuty później zatrzymał również próbę Malaly’ego Dembélé. Śląsk nie był więc bezradny, jednak jego dobre fragmenty nie przekładały się na zmianę wyniku.
Jagiellonia za to konsekwentnie szukała drugiego trafienia. Anders Klynge w 35. minucie trafił w poprzeczkę, a sześć minut później Ousmane Sow podwyższył na 2:0. Akcję rozpoczęło zablokowane uderzenie Nika Preleca, po którym piłka trafiła do Tarasa Romanczuka. Kapitan asystował Sowowi, a pomocnik Jagiellonii uderzył z dystansu przy słupku. Dwie bramki w pierwszej połowie dały gospodarzom komfort, na który w pełni zapracowali.
Śląsk wrócił do gry, ale nie odwrócił losów meczu
Po przerwie goście ruszyli odważniej. Trener Śląska wykorzystał przerwę na dwie zmiany, wprowadzając Lukę Marjanaca i Karola Linettego, a później do gry weszli także kolejni ofensywnie usposobieni zawodnicy. Jagiellonia musiała częściej bronić, a jej sytuację skomplikowała kontuzja Ousmane’a Sowa, który w 51. minucie został zastąpiony przez Rodriga Conceição.
Najważniejszy moment drugiej połowy nastąpił w 77. minucie. Po faulu Guilherme Montóii w polu karnym sędzia, po decyzji VAR, przyznał Śląskowi rzut karny. Piotr Samiec-Talar wykorzystał jedenastkę cztery minuty później, posyłając piłkę w środek bramki. Przy wyniku 2:1 końcówka zapowiadała się nerwowo.
Śląsk miał jeszcze argumenty, lecz zabrakło mu ostatniego dokładnego zagrania. W 84. minucie Alex Timossi Andersson uderzył nad bramką, a pięć minut później Ieltsin Camões znalazł się bardzo blisko wyrównania. Jego strzał z bliska świetnie obronił Abramowicz. W doliczonym czasie gry Yehor Matsenko główkował niecelnie, a Jorge Yriarte nie wykorzystał kolejnej okazji po rzucie rożnym.
Jagiellonia przetrwała napór i dowiozła zwycięstwo. O jej wygranej przesądziły dwa dobrze rozegrane ataki w pierwszej połowie, natomiast postawa po przerwie pokazała, że prowadzenie 2:0 nie zawsze oznacza spokojny wieczór. Śląsk zdobył kontaktową bramkę z rzutu karnego, ale nie zdołał już doprowadzić do remisu.
Składy
Jagiellonia: S. Abramowicz; N. Wojtuszek, Bernardo Vital, Guilherme Manuel Serrão Montóia, C. Polak; T. Romanczuk, A. Klynge; O. Sow, Sergio Lozano, K. Szmyt; N. Prelec. Ustawienie: 4-2-3-1.
Śląsk Wrocław: K. Niemczycki; A. Timossi Andersson, E. Matsenko, L. Ba, M. Malec, Marc Llinares; P. Samiec-Talar, G. Tomasiewicz, E. Shabani; P. Banaszak, M. Dembélé. Ustawienie: 5-3-2.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się