Marek Papszun po meczu z Pogonią: Byliśmy konsekwentni i zostaliśmy nagrodzeni
mrogowski_photography / depositphotos.com
Redaktor
Opublikowano:
Aktualizacja:
Szkoleniowiec Legii Warszawa Marek Papszun nie krył satysfakcji po niezwykle dramatycznym spotkaniu inaugurującym sezon Ekstraklasy, w którym jego podopieczni rzutem na taśmę pokonali Pogoń Szczecin 1:0. Zwycięskiego gola w 96. minucie strzelił debiutujący w zespole Zoran Arsenić. Papszun przyznał po meczu, że choć wygrana była w pełni zasłużona, to nieskuteczność pod bramką rywali kosztowała go sporo nerwów.
Legia Warszawa zdominowała spotkanie w Szczecinie, oddając aż 24 strzały i stwarzając sobie siedem stuprocentowych sytuacji do zdobycia bramki. Długo jednak brakowało kropki nad „i”, a w dogodnych okazjach mylił się m.in. Mileta Rajović. Dopiero wejście rezerwowych w końcówce spotkania odmieniło losy meczu. Papszun zdecydował się na przeprowadzenie pięciu roszad personalnych, co wniosło na boisko nową energię.
"Pojawiło się sporo nerwowości, bo nie wykorzystywaliśmy seryjnie stwarzanych sytuacji. Powinniśmy byli zamknąć to spotkanie znacznie wcześniej, jednak wywozimy trzy punkty z bardzo trudnego terenu" - ocenił trener Marek Papszun.
Trener "Wojskowych" szczególnie chwalił determinację oraz charakter swojej ekipy, która do ostatnich sekund dążyła do zdobycia zwycięskiej bramki, nie zadowalając się bezbramkowym remisem.
"Byliśmy konsekwentni, wierzyliśmy do końca i zostaliśmy za to nagrodzeni. Przeprowadzone zmiany dały nam jakość i intensywność, dzięki czemu wcisnęliśmy tę bramkę zespołowo. To zasłużone zwycięstwo, które da nam mnóstwo pewności siebie na starcie sezonu" - dodał szkoleniowiec warszawskiej drużyny.
Papszun odniósł się także do występu Milety Rajovicia, który mimo braku gola wykonał ogromną pracę na boisku, choć marnował dogodne sytuacje. Trener zauważył, że napastnik miał po prostu pecha, ale na chłodno przeanalizuje jego zachowania pod bramką Pogoni. Ostatecznie bohaterem wieczoru okazał się Zoran Arsenić, co potwierdza, że Papszun doskonale wiedział, kogo sprowadza latem z Częstochowy.
Źródło: Legia Warszawa, Legia.net
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się