VfB Stuttgart zatrzymał Atletico. Leweling i Alvarez dali remis w Lidze Mistrzów
Musiu0 / depositphotos.com
Redaktor
Opublikowano:
VfB Stuttgart miał zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, ale Atletico Madryt wróciło ze Szwabii z punktem. Gospodarze prowadzili po trafieniu Jamiego Lewelinga, jednak tuż po przerwie odpowiedział Julián Alvarez. Remis 1:1 nie oddaje pełni emocji, bo końcówka należała do zespołu, który przez pół godziny musiał radzić sobie w dziesiątkę.
Stuttgart od pierwszych minut narzucił spotkaniu wysokie tempo. Już w pierwszej akcji Jan Oblak zatrzymał Bilala El Khannoussa, a chwilę później poradził sobie także z uderzeniem Angelo Stillera. Gospodarze szukali przestrzeni po bokach, a Atletico odpowiadało dośrodkowaniami Alejandro Grimaldo. Dennis Seimen obronił główkę Dávida Hancko, dzięki czemu niemiecki zespół utrzymał kontrolę nad wynikiem.
Leweling otworzył wynik po indywidualnej akcji
W 36. minucie VfB dopiął swego. Jamie Leweling dostał piłkę przed polem karnym, minął rywala, przełożył ją na lewą nogę i płaskim strzałem w dalszy róg pokonał Oblaka. To był gol, który wynikał z jakości skrzydłowego, ale także z przewagi gospodarzy w pierwszej fazie spotkania. Stuttgart częściej był pierwszy przy piłce i odważniej atakował wolne sektory boiska.
Atletico przed przerwą nie zdołało odpowiedzieć. Hancko wcześniej próbował jeszcze głową, lecz Seimen był na posterunku. Debiutujący w Lidze Mistrzów młody bramkarz VfB nie wyglądał na zawodnika przytłoczonego rangą meczu. Każda kolejna interwencja zwiększała pewność gospodarzy.
Alvarez wyrównał natychmiast po przerwie
Diego Simeone zareagował od razu, wprowadzając Ademolę Lookmana za Jonathana Davida. To właśnie ten ruch przyniósł efekt. W 47. minucie Lookman zaatakował lewą stroną i zagrał piłkę w pole karne, a Julián Alvarez uderzył bez przyjęcia w górny róg bramki. Stuttgart stracił prowadzenie praktycznie przy pierwszej poważnej akcji Atletico po zmianie stron.
Wyrównanie zmieniło rytm meczu. Atletico zaczęło grać odważniej, a Stuttgart musiał szukać odpowiedzi po stałych fragmentach i szybkich atakach. Gospodarze mieli swoje okazje: Grischa Prömel dwukrotnie próbował głową, Jeff Chabot minimalnie chybił, a Bilal El Khannouss i Stiller trafiali w blok obrońców. Po drugiej stronie Seimen obronił strzał Pablo Barriosa, potwierdzając, że był jednym z najważniejszych punktów zespołu Sebastiana Hoeneßa.
Najważniejsza różnica po przerwie dotyczyła jednak nie liczby ataków, lecz ich jakości. Stuttgart nadal dochodził do pola karnego, ale Atletico szybciej zamykało środek i zmuszało gospodarzy do dośrodkowań. Zespół z Madrytu nie dominował, lecz po wyrównaniu lepiej zarządzał ryzykiem. To dlatego przewaga liczebna VfB nie przełożyła się automatycznie na klarowne sytuacje.
Czerwona kartka Hjulmanda nie dała Atletico zwycięstwa
W 64. minucie sytuacja Atletico skomplikowała się jeszcze bardziej. Morten Hjulmand został wyrzucony z boiska po faulu na Angelo Stillerze. Stuttgart otrzymał ponad pół godziny gry w przewadze, ale nie potrafił zamienić jej na drugiego gola. Wymuszone urazem zejście Josha Vagnomana i kolejne zmiany po obu stronach dodatkowo rozbiły płynność spotkania.
Końcówka była testem cierpliwości gospodarzy. W 89. minucie Oblak świetnie obronił strzał Griszy Prömela, a w doliczonym czasie Dzenan Pejčinović główkował nad poprzeczką. Atletico przetrwało także serię rzutów rożnych i wywozi punkt, mimo gry w osłabieniu. Stuttgart pozostaje niepokonany w tej edycji Ligi Mistrzów UEFA, lecz po takim przebiegu meczu może czuć niedosyt. Atletico z kolei pokazało, że nawet po stracie gola i czerwonej kartce potrafi zamknąć spotkanie wynikiem, który utrzymuje je w grze.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się