Real Madryt uciekł spod topora! Gol Valverde dał zwycięstwo z AEK
[email protected] / Depositphotos.com
Real Madryt był o krok od kłopotów, ale w Atenach raz jeszcze pokazał, dlaczego w Lidze Mistrzów nie wolno odbierać mu szans do ostatniej akcji. W 92. minucie Federico Valverde uderzył z dystansu i dał gościom zwycięstwo 3:2 z AEK Athens FC, choć gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie.
Spotkanie od początku miało tempo, którego nie da się oszukać samą renomą. AEK Athens FC objął prowadzenie w 12. minucie. Luka Jović zagrał do Aboubakary’ego Koïty, a ten zamknął akcję uderzeniem z pola karnego. Real odpowiedział jeszcze przed przerwą: w 32. minucie Jude Bellingham wykorzystał dośrodkowanie Marca Cucurelli i doprowadził do remisu.
AEK prowadzi z Realem! Koita mocnym uderzeniem lewą nogą daje prowadzenie gospodarzom! 🚀
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 4, 2026
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF pic.twitter.com/dSQpppE9Zw
AEK znów zadał cios, ale nie wytrzymał końcówki
Po zmianie stron madrytczycy długo szukali właściwego momentu, a gospodarze cierpliwie czekali na przestrzeń do szybkiego ataku. W 75. minucie AEK wykorzystał ją idealnie: Aboubakary Koïta uruchomił Stavrosa Piliosa, który trafił do siatki i przywrócił ateńczykom prowadzenie 2:1. To był moment, w którym wynik zaczął wyglądać jak największa niespodzianka tej kolejki.
Odpowiedź Real Madryt nadeszła błyskawicznie. Trzy minuty później Denzel Dumfries obsłużył Kyliana Mbappé, a Francuz z bliska wyrównał. Goście nie zamierzali jednak zadowolić się remisem. W końcówce Alberto Brignoli zatrzymał jeszcze Mbappé, a Brahim Díaz zmarnował doskonałą okazję. Real naciskał do końca i właśnie ta konsekwencja przesądziła o wyniku.
SCENY W ATENACH! 🔥
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 4, 2026
Pilios sprawił, że AEK wrócił na prowadzenie, ale Kylian Mbappe błyskawicznie odpowiedział ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF pic.twitter.com/ygE939Zmrm
Valverde zdecydował w doliczonym czasie
Decydująca akcja przyszła w 92. minucie. Brahim Díaz odegrał piłkę do Federico Valverde, a Urugwajczyk bez wahania przymierzył prawą nogą z dystansu. Strzał w górny róg był poza zasięgiem Brignolego. Real odwrócił mecz w doliczonym czasie, a Valverde po raz kolejny udowodnił, że potrafi dać drużynie coś więcej niż kontrolę i intensywność.
AEK nie zdążył już odpowiedzieć. W 95. minucie Aboubakary Koïta zobaczył czerwoną kartkę, a chwilę później sędzia zakończył spotkanie. Gospodarze mogą mówić o niewykorzystanej szansie, bo dwukrotnie prowadzili z faworytem, lecz nie utrzymali koncentracji w najważniejszym fragmencie. Real miał więcej sytuacji i przez długi czas prowadził grę, ale o jego wyższości przesądziła przede wszystkim bezwzględność w końcówce.
Trzy punkty o dużym ciężarze
Zwycięstwo 3:2 daje Realowi trzy punkty w 4. kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów i potwierdza, że madrytczycy potrafią wygrywać także mecze wymykające się spod kontroli. AEK zostaje z poczuciem straconej okazji, ale jego postawa długo była dla gości realnym zagrożeniem. W Atenach nie wygrał faworyt spokojniejszy, wygrał faworyt bardziej odporny na chaos.
Przed spotkaniem pisaliśmy o skali wyzwania dla gospodarzy w zapowiedzi meczu AEK Athens FC - Real Madryt. Boisko dopisało do niej najważniejszy szczegół: nawet przy prowadzeniu AEK-u Real pozostaje groźny do ostatniej sekundy.
Przebieg meczu
Czytaj więcej
Dodaj Offside.pl do ulubionych źródeł Google.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się